Stały Bywalec
![]() |
|
Nie myślałam, że kiedykolwiek zamieszczę pytanie o poradę w sprawie maszyny.. dotychczas uważałam się za osobę dość samodzielną w tym zakresie ![]() Do rzeczy: Potrzebna maszyna dla prawie młodzieży, która jeszcze nic nie umie, jest odporna na wiedzę przekazywaną przez dorosłego (bo sama wie lepiej co jak należy robić), ale ma chęci do szycia i pomysły na próbowanie.. Codzi o to, żeby nie zniechęcać, dać szansę na posmakowanie szycia, pozwolić uczyć się na swoich błędach.. jednocześnie idzie o to, żeby nie musieć stać na straży sprzętu, który jest w wyłącznym posiadaniu dorosłych ![]() Myślałam o jakichś współczesnych maszynach, ale nie jestem pewna czy to dobry wybór.. sprzęt musiałby być dość prosty i chyba dosyć toporny, łatwy do naprawy i wyregulowania.. po przetrząśnęciu internetu wyszła mi kwota w okolicach 400- 500 zł.. Pomyślałam więc od czego ja zaczynałam i widzę, że takie maszyny są ciągle w obrocie na rynku wtórnym- Łucznik klasy 877 (było więcej bardzo podobnych modeli). Ma wszystko, co powinien i jeszcze nawet ma chwytacz rotacyjny, co się młodzieży niezmiernie spodoba ![]() ![]() Chciałabym prosić osoby, które wiedzą, o czym piszę, o poradę- co byście wybrali? Nie chcę dać się zwieść powszechnie panującemu wrażeniu, że jeśli nowe to na pewno lepsze.. wiele jest komentarzy na forum przeczących temu. Z drugiej strony sama kiedyś uciekłam od wiecznie rozregulowującego się Łucznika w stronę współczesnej maszyny komputerowej, b.dobrej jakościowo, z której jestem od wielu lat zadowolona.. Ewentualnie znawców proszę o podpowiedź, na które jeszcze modele innych firm warto zwrócić uwagę, gdyż z minionej epoki doświadczyłam jedynie rzeczonego łucznika. Proszę nie pisać, że np. model Julia ze sklepu X jest na początek wystarczający- rozważania na temat współczesnych modeli mam zakończone. Chodzi o to, który rodzaj maszyny lepiej wybrać, żeby poradzić sobie z regulacją, naprawami i tzw. ciężką ręką/ nogą... --- Ostatnio edytowane 2016-04-20 22:02:50 przez TheTutuOwl --- ________________________________________________________
tutu |
|
Stały Bywalec
![]() |
|
przy okazji przeglądania różnych używanych maszyn- zobaczcie jakiego overloka domowego można wyhaczyć.. Zastanawiam się, czy sprawdziłby się wyłącznie w roli podszywarki..http://allegro.pl/maszyna-do-szycia-overlock-juki-5-nitkowy-mo-357-i6139438951.html#thumb/5
________________________________________________________
tutu |
|
Szpec od maszyn
![]() |
|
Overlock z linka nie jest domowy, ale przemysłowy. Maszyna bardzo udana, min. na takich maszynach ugruntowała się pozycja Juki, w czasach PRL-u nieosiągalny obiekt marzeń dla wielu. Ten overlock został zbudowany w Japonii, a nie jak nowe tylko firmowane przez Japonię, jego trwałość/niezawodność była wręcz mityczna, niestety ma już kilkadziesiąt lat i coraz trudniej o egzemplarz w dobrym stanie. Na zdjęciach jest podejrzany ścieg, a właściwie paskudny jak dla tego overlocka, szwankuje obsługa lub sama maszyna.
|
|
Stały Bywalec
![]() |
|
Dzięki za wyjaśnienie, gdyby ktoś jednak zainteresował się kupnem..
Ja obejrzałam go jako ciekawostkę sprzed epoki i poczyniłam stwierdzenie, że konstrukcyjnie jest on niemal identyczny do obecnych overloków juki serii 654. Sposób otwierania klapek, docisk stopki, listwa z oczkami na nici.. Właściwie to chyba prawie to samo tylko teraz obudowane w śliczny bielutki plastik ![]() Skoro jednak mówisz, że to sprzęt przemysłowy, to z pewnością jakość użytych materiałów była zupełnie inna.. ________________________________________________________
tutu |
|
Stara Gwardia
![]() |
|
Z czystym sercem mogę polecić maszynę łucznik/singer/ jeszcze widziałam o innej nazwie, niestety nie pamiętam, wyglądającą tak ![]() Poradzi sobie ze wszystkim o czym pisałaś, a użytkownicy też sobie z nią poradzą, sama mam takie dwie czekające na spa ![]() ![]() Pod względem funkcjonalności i trwałości przewyższają większość współczesnych maszyn z niższej półki(regulowany docisk stopki, pozycjonowanie igły lewo-prawo, ilość ściegów, pełna regulacja długość i szerokość ściegu). Dodatkowy atut to że większość tych maszyn pochodzi z czasów kiedy maszyna w domu być musiała, choć niekoniecznie ktoś na niej szył. Mam nadzieję, że choć odrobinkę pomogłam. ________________________________________________________
|
|
Stara Gwardia
|
|
Popieram GoraLoveSzycie. Też mam taką. ________________________________________________________
Mowa szczera trwa wiecznie,
lecz fałszywa tylko chwilę. -Salomon- |
|
Stara Gwardia
|
|
Popieram GoraLoveSzycie. Też mam taką. ________________________________________________________
Mowa szczera trwa wiecznie,
lecz fałszywa tylko chwilę. -Salomon- |
|
Stały Bywalec
![]() |
|
Dzięki wielkie, tego modelu nie znałam, a rozni się on od 'mojego' sprzed lat właśnie pokrętłami zamiast dźwigni.. coś się działo z tymi dźwigniami, że unikać ich?
Jeszcze w tych samych czasach były takie bardziej rozbudowane modele, z większą ilością ściegów- praktycznie nie do zdobycia.. czasem widać je teraz jako 'wersja eksportowa'. Ja myślę o czymś prostym w obsłudze, wiec ta 844 byłaby optymalna.. ________________________________________________________
tutu |
|
Stara Gwardia
![]() |
|
Nie wiem czym konkretnie różnią się te z dźwigienkami od wersji z pokrętłami, ale wszystkie "dzwigienkowe" z którymi miałam do czynienia potrafiły się rozregulować w trakcie szycia(tzn po jakimś czasie, a nie po 5 cm)lub po dłuższej przerwie w szyciu, trzeba było, "zerować" i ustawiać od początku. Pokrętełka nawet po roku bezczynności, albo po kilometrach(naprawdę kilometrach, szyłam na jednym ustawieniu codziennie przez kilkanaście dni po 6-7 h) śmigały aż miło.
No i przypomniałam sobie pod jaką nazwą jeszcze widziałam tą maszynę. Beckmann. A widziałam ją codziennie przez kilka lat na własnym stole, bo posiadaczką takowej jestem ![]() ![]() ________________________________________________________
|
Zaloguj się aby napisać odpowiedź.