Wersja do druku

Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Nie myślałam, że kiedykolwiek zamieszczę pytanie o poradę w sprawie maszyny.. dotychczas uważałam się za osobę dość samodzielną w tym zakresie :-)

Do rzeczy:
Potrzebna maszyna dla prawie młodzieży, która jeszcze nic nie umie, jest odporna na wiedzę przekazywaną przez dorosłego (bo sama wie lepiej co jak należy robić), ale ma chęci do szycia i pomysły na próbowanie..
Codzi o to, żeby nie zniechęcać, dać szansę na posmakowanie szycia, pozwolić uczyć się na swoich błędach.. jednocześnie idzie o to, żeby nie musieć stać na straży sprzętu, który jest w wyłącznym posiadaniu dorosłych :-)

Myślałam o jakichś współczesnych maszynach, ale nie jestem pewna czy to dobry wybór.. sprzęt musiałby być dość prosty i chyba dosyć toporny, łatwy do naprawy i wyregulowania.. po przetrząśnęciu internetu wyszła mi kwota w okolicach 400- 500 zł..

Pomyślałam więc od czego ja zaczynałam i widzę, że takie maszyny są ciągle w obrocie na rynku wtórnym- Łucznik klasy 877 (było więcej bardzo podobnych modeli). Ma wszystko, co powinien i jeszcze nawet ma chwytacz rotacyjny, co się młodzieży niezmiernie spodoba :-) Do tego ma już silnik schowany w obudowie- powiew nowoczesności ;-) Cena zamyka się w 200- 400 zł.

Chciałabym prosić osoby, które wiedzą, o czym piszę, o poradę- co byście wybrali? Nie chcę dać się zwieść powszechnie panującemu wrażeniu, że jeśli nowe to na pewno lepsze.. wiele jest komentarzy na forum przeczących temu.
Z drugiej strony sama kiedyś uciekłam od wiecznie rozregulowującego się Łucznika w stronę współczesnej maszyny komputerowej, b.dobrej jakościowo, z której jestem od wielu lat zadowolona..

Ewentualnie znawców proszę o podpowiedź, na które jeszcze modele innych firm warto zwrócić uwagę, gdyż z minionej epoki doświadczyłam jedynie rzeczonego łucznika.
Proszę nie pisać, że np. model Julia ze sklepu X jest na początek wystarczający- rozważania na temat współczesnych modeli mam zakończone. Chodzi o to, który rodzaj maszyny lepiej wybrać, żeby poradzić sobie z regulacją, naprawami i tzw. ciężką ręką/ nogą...

--- Ostatnio edytowane 2016-04-20 22:02:50 przez TheTutuOwl ---
________________________________________________________
tutu
Avatar użytkownika
Stały Bywalec
przy okazji przeglądania różnych używanych maszyn- zobaczcie jakiego overloka domowego można wyhaczyć.. Zastanawiam się, czy sprawdziłby się wyłącznie w roli podszywarki..http://allegro.pl/maszyna-do-szycia-overlock-juki-5-nitkowy-mo-357-i6139438951.html#thumb/5
________________________________________________________
tutu
Avatar użytkownika
Szpec od maszyn
przy okazji przeglądania różnych używanych maszyn- zobaczcie jakiego overloka domowego można wyhaczyć.. Zastanawiam się, czy sprawdziłby się wyłącznie w roli podszywarki..http://allegro.pl/maszyna-do-szycia-overlock-juki-5-nitkowy-mo-357-i6139438951.html#thumb/5
Overlock z linka nie jest domowy, ale przemysłowy. Maszyna bardzo udana, min. na takich maszynach ugruntowała się pozycja Juki, w czasach PRL-u nieosiągalny obiekt marzeń dla wielu. Ten overlock został zbudowany w Japonii, a nie jak nowe tylko firmowane przez Japonię, jego trwałość/niezawodność była wręcz mityczna, niestety ma już kilkadziesiąt lat i coraz trudniej o egzemplarz w dobrym stanie. Na zdjęciach jest podejrzany ścieg, a właściwie paskudny jak dla tego overlocka, szwankuje obsługa lub sama maszyna.
Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Dzięki za wyjaśnienie, gdyby ktoś jednak zainteresował się kupnem..
Ja obejrzałam go jako ciekawostkę sprzed epoki i poczyniłam stwierdzenie, że konstrukcyjnie jest on niemal identyczny do obecnych overloków juki serii 654. Sposób otwierania klapek, docisk stopki, listwa z oczkami na nici.. Właściwie to chyba prawie to samo tylko teraz obudowane w śliczny bielutki plastik :)
Skoro jednak mówisz, że to sprzęt przemysłowy, to z pewnością jakość użytych materiałów była zupełnie inna..
________________________________________________________
tutu
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Z czystym sercem mogę polecić maszynę łucznik/singer/ jeszcze widziałam o innej nazwie, niestety nie pamiętam, wyglądającą tak koniecznie 3 pokrętełka, nie dzwigienki! produkowane były jako seria 844, i kolejne.
Poradzi sobie ze wszystkim o czym pisałaś, a użytkownicy też sobie z nią poradzą, sama mam takie dwie czekające na spa :D Jedyne co może się w niej posypać to zębatki, których wymiana to koszt około 5zł :D
Pod względem funkcjonalności i trwałości przewyższają większość współczesnych maszyn z niższej półki(regulowany docisk stopki, pozycjonowanie igły lewo-prawo, ilość ściegów, pełna regulacja długość i szerokość ściegu). Dodatkowy atut to że większość tych maszyn pochodzi z czasów kiedy maszyna w domu być musiała, choć niekoniecznie ktoś na niej szył.
Mam nadzieję, że choć odrobinkę pomogłam.
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Popieram GoraLoveSzycie. Też mam taką.
________________________________________________________
Mowa szczera trwa wiecznie,
lecz fałszywa tylko chwilę.
-Salomon-
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Popieram GoraLoveSzycie. Też mam taką.
________________________________________________________
Mowa szczera trwa wiecznie,
lecz fałszywa tylko chwilę.
-Salomon-
Avatar użytkownika
Stały Bywalec
koniecznie 3 pokrętełka, nie dzwigienki! produkowane były jako seria 844, i kolejne.
Dzięki wielkie, tego modelu nie znałam, a rozni się on od 'mojego' sprzed lat właśnie pokrętłami zamiast dźwigni.. coś się działo z tymi dźwigniami, że unikać ich?
Jeszcze w tych samych czasach były takie bardziej rozbudowane modele, z większą ilością ściegów- praktycznie nie do zdobycia.. czasem widać je teraz jako 'wersja eksportowa'.
Ja myślę o czymś prostym w obsłudze, wiec ta 844 byłaby optymalna..
________________________________________________________
tutu
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
koniecznie 3 pokrętełka, nie dzwigienki! produkowane były jako seria 844, i kolejne.
Dzięki wielkie, tego modelu nie znałam, a rozni się on od 'mojego' sprzed lat właśnie pokrętłami zamiast dźwigni.. coś się działo z tymi dźwigniami, że unikać ich?
Jeszcze w tych samych czasach były takie bardziej rozbudowane modele, z większą ilością ściegów- praktycznie nie do zdobycia.. czasem widać je teraz jako 'wersja eksportowa'.
Ja myślę o czymś prostym w obsłudze, wiec ta 844 byłaby optymalna..
Nie wiem czym konkretnie różnią się te z dźwigienkami od wersji z pokrętłami, ale wszystkie "dzwigienkowe" z którymi miałam do czynienia potrafiły się rozregulować w trakcie szycia(tzn po jakimś czasie, a nie po 5 cm)lub po dłuższej przerwie w szyciu, trzeba było, "zerować" i ustawiać od początku. Pokrętełka nawet po roku bezczynności, albo po kilometrach(naprawdę kilometrach, szyłam na jednym ustawieniu codziennie przez kilkanaście dni po 6-7 h) śmigały aż miło.

No i przypomniałam sobie pod jaką nazwą jeszcze widziałam tą maszynę. Beckmann. A widziałam ją codziennie przez kilka lat na własnym stole, bo posiadaczką takowej jestem :szok::rotfl:
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.