Wersja do druku

Avatar użytkownika
Świeżynek
witam, wiem że moje pytanie jest troszke z innej dziedziny, ale może znajdzie sie ktos kto może mi poradzic co mam robić, a wiec spraw ma sie tak:
W marcu umowiłam sie z krawcem na szycie sukni slubnej,z tego wzgledu ze miał duzo pracy umówiliśmy sie ze rozpocznie szycie w czercu, wiec pod koniec maja kupiłam materiał ( satyna, koronka, podszewka itp) i mu zaniosłam, miał zdjecie sukni oraz wiedział jakie sa moje oczekiwaania, po pierwszej przymiarce nie spodziewalam sie niczego nadzwyczajnego, na drugiej przymiarce przeżyłam szok: sukienka w pasie miała ordynarny szew, koronka była wszytsza po bokach w satynę(i nie spływała delikatnie po materile tylko była opieta) a wzorzysty dół koronki na dole był obciety w celu dopasowania jej do mojego wzrostu. Na moje pytanie czy nie powinien najpierw uszyć sukienki z satyny a dopiero potem dopasować i naszyć koronkę powiedział że może i tak ale takim sposobem ze odrazu za jednym razem wycią satynę i koronkę i zszył po bokach sukni było mu łatwiej, Wyszlam od niego załamana, sukienka odbiega całkowicie od wcześniejszych założeń, z koronki nic już sie nie da zrobić (jest poprostu żle wykrojona), nie długo spotykam sie z krawcem, i chciałabym aby oddał mi pieniądze za materiał,ale nie wiem jak on zareaguje na to. Za 5tyg. mam slub i fakt ze nie mam jeszcze sukienki mnie bardzo martwi. Bardzo prosze o odpowiedż co mam zrobić.
pozdrawiam wszystkich serdecznie
Avatar użytkownika
Mistrz Krawiectwa
Pechowo trafiłaś na niesolidnego krawca i na dodatek jeszcze niezbyt dobrego fachowca od sukien ślubnych. Oczywiście, że najpierw powinien uszyć sukienkę z satyny, dopasować ją na Tobie i potem wszywać koronkę. Ten pan ułatwił sobie szycie i z Twojego opisu wnoszę, że sukienka jest uszyta żle i nie po Twojej myśli.
Może być ciężka sprawa z odzyskaniem pieniędzy za materiał. Czy dawałaś zadatek, umowy raczej nie spisywaliście ?
Pierwszy krok to jednak próbować negocjować z tym panem, może coś się uda. Szycie sukni ślubnej to nie jest szycie sukieneczki na plażę, jest to zawsze poważny temat i kosztowny. Dlatego u mnie w pracowni ,szefowa spisuje z klientką krótką umowę z podstawowymi danymi odnośnie fasonu sukni , materiału, dodatków, kosztów szycia, zadatku, terminu wykonania. Taka umowa mobilizuje krawcową czy krawca do solidnego wykonania, a klientka może spokojnie dochodzić swoich ew. roszczeń. U nas jeszcze w przypadku sukien ślubnych, szyjemy taki pierwowzór sukienki z taniutkiego materiału, dopasowywuje się to na klientce i dopiero jak wszystko gra, to kroi się właściwy materiał.Koszt naprawdę minimalny i pokrywa to pracownia.
Można jeszcze poszukać porady w Federacji Konsumentów, podaj z jakiego miasta pochodzisz, to podam Ci adres najbliższego biura FK. Ja szyję już dość długo i uszyłem parenaście sukienek ślubnych, ale w takim przypadku jak bym sknocił, to zwrot pieniędzy jest oczywisty. Szkoda, że ten pan podchodzi niesolidnie do swojej pracy,a przecież uszycie sukni ślubnej jest i poważnym wyzwaniem, ale też jest niezwykle fascynujące i daje krawcowi dużą zawodową satysfakcję po uszyciu - przynajmniej mnie.
Życzę powodzenia....
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Parę tygodni temu szyłam sukienkę na swoje wesele i krawcowa najpierw wykroiła ją chyba z jakiegoś innego materiału ( nie dostała go ode mnie) przymierzyła zobaczyła jak to mniej więcej leży, a dopiero pżniej kroiła z właściwego materiału. Moja sukienka miała rownież koronkę, a raczej cała była z koronki, a ta korona była jakby nałożona na ten spodni materiał, tak jakby druga sukienka. Efekt według mnie niesamowity. Musisz ubiegac isę o swoje, koronka jest bardzo droga i nie możesz tego tak zostawić, choćby nawet dlatego, że po Tobie będzie inna panna młoda, której prawdopodobnie zrobi tak samo...
Avatar użytkownika
Świeżynek
dzieki za poradę bo juz myslałam ze ja nie jestem w stanie nic zrobic i musze nastawic sie calkowicie na straty. nie podpisywałam z krawcem żadnej umowy, zaliczki tez mu nie płaciłam, wszytko było omawiane i uzgadniane słownie. Jestem z Warszawy, ale chyba nie ma sęsu szukac porady u FK, bo krawic może wszystkiego sie wyprzeć i powiedziec ze w ogóle mnie nie zna. Ze zwrotem pieniędzy chyba bedzie ciezko, ale przynajmniej wiem ze to nie ja prze swoja slaba komunikatywność (co zostało mi zazucone) jestem winna ze sukienka wyszła jak wyszla, tylko krawiec bo poprostu sie nie przyłozył, pozostaj mi miec nadzieje ze odda mi kase, a teraz musze szukać sukienki może jak ktos ma do odsprzedania to chetnie rozpatrze kazda propozycje, mój rozmiar to 36, wzrost 166.
pozdrawiam serdecznie.
Avatar użytkownika
Mistrz Krawiectwa
Bardzo dobrze, że nie dałaś zaliczki za to szycie. Masz pewien argument w ręku do negocjacji z krawcem.Może coś się uda ?
A tak na marginesie , czy możesz podać adres tej pracowni, ku przestrodze dla innych dziewczyn, aby nie natknęły się na tego pana.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Jeżeli jesteś zainterosoana to ja chciałabym sprzedać swoją sukienkę. Mam 170 cm i też romiar 36, sukienkę można skrócić. Sukienkę możesz zobaczyć w wątku "moda- jaką sukienkę ślubną wybrać?"Jeżeli chcesz więcej informacji to po prostu daj znać.
Avatar użytkownika
Świeżynek
Witam.
Lata, lata temu miałam klientkę, która koniecznie chciała udowodnić, że nie potrafię sprostać jej wymaganiom (zazdrość... zawiść - nie mam pojęcia). Szyłam wówczas żakiet w kolorową kratkę, na podszewce - rozmiar XXL z różnymi "defektami" figury. Za każdym razem pani przychodziła w innym rozmiarze bielizny (przy cięciach francuskich jest to niezmiernie ważne by dobrze odzież dopasować). Przy odbiorze usłyszałam wiele niesłusznych epitetów jako że jestem antytalent do szycia i nie tu moje miejsce... Chcąc uniknąć widoku pieniącej się ze złości klientki zaproponowałam wizytę u rzeczoznawcy z FK. Klientka zamarła (nie liczyła na takowy obrót sprawy, pewnie sama chciała mnie tym straszyć,ja jednak byłam pewna swoich racji)a ja zwróciłam koszty materiału i ostrzegłam przed pojawieniem się w mojej okolicy (Kraków).
Piszę to dlatego, że nie należy bać się walczyć o swoje... Na niektórych spotkanie z rzeczoznawcą i FK działa jak przysłowiowa płachta na byka. Proponuję poprosić o zwrot kosztów materiałów a jako zadośćuczynienie zwrot wszystkich kawałków kreacji i resztek - może je wykorzystasz do szycia sukienki. A przede wszystkim znaleźć wiarygodnego krawca i to szybko, bo czasu niewiele. Pan "krawiec" nie wyprze się, że u niego zamawiałaś usługę uszycia sukni ślubnej, jeśli powiesz mu, że masz świadka z którym byłaś (czekał przed zakładem krawieckim) oraz notatkę w swoim dzienniku dotyczącym przygotowań do ślubu. Spróbuj może sposób i spryt poskutkują na nieuczciwego krawca.
A ponadto zgadzam się z Wojtkiem, że należy jego adres podać do publicznej wiadomości, o czym też go poinformować. Powodzenia
Avatar użytkownika
Świeżynek
Monka- Twoja sukienka jest śliczna, niestety ja w porównaniu do Ciebie jestem po prostu plaska, i w dodatku nie pasuje mi biały kolor.
Byłam u krawca, kompletnie nie przyjmuje winę na siebie, zasłaniając się tym ze o wszystkim mnie informował, o cięciach i sposobie szycia etc. Powiedziałam mu ze gdybym znała tajniki szycia to sama uszyła bym sobie sukienkę. Zarzucił mi jeszcze ze stracił tylko na mnie czas, który też jest coś wart. Stanęło na tym że odda mi kasę tylko za 3/4 ceny koronki. Zgodziłam się już na to o w sumie lepiej odzyskać cześć kasy niż nic.
Co do krawca to jest to osoba która w zasadzie nie ma żadnego oficjalnego zakładu krawieckiego, chociaż szyciem zarabia na życie. Z Tego względu, że nie oddal mi jeszcze kasy nie będę go wymieniać z imienia i nazwiska.
Dzięki za przydatne porady.
A ku przestrodze wszystkim: Szyjcie tylko u sprawdzonych i poleconych krawców
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Mistrz Krawiectwa
Bataa, dobrze ,że odzyskałaś część pieniążków za materiał. Trzeba było zabrać ten skrojony i uszyty materiał, może by się na coś przydał.
Wielka szkoda ,że nie jestem właścicielem pracowni, a tylko zwykłym krawcem, bo w ramach takiej "awarii" uszyłbym Ci suknię w ciągu 4-5 dni, bo też działam w Warszawie. Dojrzewa u mnie decyzja o otworzeniu własnej pracowni szycia sukien ślubnych i wizytowych.
Przesyłam serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności na "nowej drodze" życia, docenicie to po wielu latach.
Gorące pozdrowienia.......

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.