Wersja do druku

2 strony: < 1 2

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
u mnie zaczęło się od mamy:D była samoukiem, szyła, przerabiała, a też była utalentowana w różnych kierunkach artystycznych. Więc jak przyszło mi wybrać szkołę po podstawówce to wiadomo było że odzieżówka:D od razu na wsi był okrzyk radości, że wreszcie krawcowa będzie, a nie same sprzedawczynie!!!
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Mistrz Krawiectwa
Może ja dorzucę swoją historię, jak znalazłem się w tym "babskim" świecie szycia damskich ciuszków. Pisałem, co prawda, już o tym na starym forum, ale może nasze nowsze koleżanki to zainteresuje.
Po podstawówce ( a było to w głębokim PRL-u), chciałem pójść do Technikum Budowlanego. Niestety, przeszedłem przez takie badania w Poradni Zawodowej, i pani psycholog nie dała mi zgody na to Technikum,argumentując, że noszę okulary i na budowę nie nadaję się. Natomiast wydała opinię, że jestem dokładny, spokojny,mam zdolności manualne i świetnie nadawałbym się na krawca. Spodobało się to mojej mamie i znalazłem się na praktyce w prywatnej pracowni krawiectwa damskiego. Oczywiście protestowałem, ja chłopak w takim dziewczyńskim zawodzie, ale wówczas miałem niewiele do powiedzenia. I tak zostało. Trafiłem na cudowną właścicielkę pracowni, która zaszczepiła mi zamiłowanie do krawiectwa, pomimo, że byłem chłopakiem.
Z perspektywy czasu, jestem wdzięczny i mojej (już niestety nie żyjącej) mamie i tej szefowej pracowni, że tak pokierowały moimi życiowymi losami.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Pnie Wojtku to chyba pani psycholog była z prawdziwego zdarzenia :D
________________________________________________________

2 strony: < 1 2

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.