Stara Gwardia
![]() |
|
"w domu stary Kohler walizkowy bez walizki, czyli bez podpórki z jednej strony"
O jaką podpórkę chodzi? "Myślę, że znacznie łatwiej zapamiętać nazwę zaraz po kupieniu, niż po latach." Czyżbym miała superpamięć, bo od początku, czyli ok. trzydziestu lat, do dziś pamiętam nazwy marek i modele wszystkich czterech maszyn, które miałam i mam. Właściwie pięciu. Plus jedna mojej mamy. Czyli pamiętam dwie marki i sześć modeli. Nie było i nie jest to dla mnie żadnym problemem. Czuję tu jakiś szwindel. No, może nie szwindel, ale nie do końca czyste zamiary... Mój stary Singer 418 jest maszyną domową, a doskonale radzi sobie z przeszywaniem podwijanych jeansów, na szwach bocznych jest tego przynajmniej sześć warstw. Obszywałam nim także koce, tak więc radzenie sobie z grubymi materiałami jest cechą spotykaną u maszyn domowych. Podejrzewam, że użytkownicy szczególnie starszych maszyn, z lat 60, 70, potwierdzą moje słowa. Niedawno, zupełnie przypadkowo, przetestowałam moją najnowszą maszynę. Robiłam naprawki różnych rzeczy: różne materiały, grubości itp. Byłam mile zaskoczona, bo moje cudo poradziło sobie ze wszystkim śpiewająco. Nawet szycie polaru podwójną igłą poszło. A taka niby delikatna, bo elektroniczna. ![]() --- Ostatnio edytowane 2017-12-09 21:49:35 przez violina64 --- --- Ostatnio edytowane 2017-12-09 22:03:53 przez violina64 --- |
|
Świeżynek
![]() |
|
Maszyna jest wyjęta z takiej specjalnej walizki, w której podstawie była zamontowana. W tej chwili opiera się z jednej strony na takich metalowych hmmmm... sztyftach? - brakuje tej części, która była przymocowana do pudła walizy. Z tego powodu stoi krzywo (gdy na niej szyję, ustawiam ją tym bokiem na dwóch książkach). Nie wiem jak to lepiej opisać.
A teraz właśnie mi przyszło do głowy, że może on nie walizkowy, a stolikowy??? Chyba nigdy go nie widziałam w innej postaci niż teraz. W każdym razie w tejże postaci do samodzielnego stania się nie nadaje.
Możemy zrobić ankietę, kto pamięta model swojej maszyny bez spoglądania. ![]() ![]()
Tego nie rozumiem, proszę jaśniej, bo zrobiło mi się troszkę nieprzyjemnie...
Nasz Kohler (a do niedawna byłam przekonana,że to Łucznik ![]() ![]() ![]() PS. Sprawdziłam, ten Kohler to maszyna stolikowa. Dobrze, że zapytałaś, może zaszaleję i w przyszłym roku kupię taki stolik ![]() https://www.olx.pl/oferta/okazja-stara-maszyna-do-szycia-kohler-zick-zack-ze-stolem-CID628-IDpIg2D.html#67cd201ed6 --- Ostatnio edytowane 2017-12-10 00:15:18 przez kabanta --- |
|
Stara Gwardia
![]() |
|
kabanta, nie wiem jak Twój Kohler - ale mój stareńki Łucznik 466 jest tak skonstruowany że można go zamontować i do stolika i do walizki. Kupiony był jako sama głowica, po pewnym czasie udało mi się kupić stolik-szafkę i do niedawna tak właśnie funkcjonował. Teraz przesiedliłam go do walizki bo stolik po 30 latach użytkowania wygląda niezbyt elegancko. Sądzę że większość tych starych głowic można montować w stoliku lub w walizce. Rozstaw uchwytów/zawiasów jest chyba uniwersalny? Ale może głos zabiorą fachowcy.
|
|
Świeżynek
![]() |
|
jakłucznik - dziękuję za sugestię. Może rzeczywiście to jest po prostu uniwersalny spód? Szczerze mówiąc, wcześniej się nie zastanawiałam - myślałam o oddaniu jej do serwisu, ale odkładałam to wciąż na później. Nową i tak chcę kupić, ale tę koniecznie muszę doprowadzić do ładu.
Dawno, dawno temu u babci stsł taki stary czarny Singer na metalowym stoliku. Teraz to hit, ale wtedy... stolik dawno został gdzieś oddany, może nawet wyrzucony. Teraz żal. ![]() ![]() ![]() ![]() Sorry, głośno myślę ![]() |
|
Stara Gwardia
![]() |
|
kabanta, w zupełności zgadzam się z Tobą - na stoliku szyło mi się o wiele łatwiej, wygodniej. Pewnie to też kwestia przyzwyczajenia. Teraz przyzwyczajam się do walizki w której jest mój Łucznik i do współczesnej maszyny "na podium", z wolnym ramieniem. I powiem Ci że z tego wolnego ramienia prawie nie korzystam, to też pewnie kwestia przyzwyczajenia. Od ponad pół wieku szyłam na maszynach stolikowych - najpierw na takim Singerze o jakim pisałaś następnie na Łuczniku, to chyba normalne jest że trudno mi się tak szybko przestawić. A Kohlera nie pozbywaj się - daj mu szanse
![]() ![]() |
|
Świeżynek
![]() |
|
jakłucznik - Też myślę, że warto go doprowadzić do ładu. Tylko nie wiem, czy mnie stać
![]() A na jakim Łuczniku szyjesz? |
|
Stara Gwardia
![]() |
|
Na Łuczniku 466, produkcja chyba przełom lat 70/80 lub początki lat 80 XX wieku.
|
|
Świeżynek
![]() |
|
U mnie w rodzinie były takie albo bardzo podobne chyba trzy... w każdym domu stała walizka w kratkę w szafie.
![]() W dawnych czasach w rodzinie sporo się szyło, robiło na drutach czy szydełku, ale chyba padliśmy ofiarą zalewu tanią i różnorodną chińszczyzną, jakoś przestało się chcieć. Wielka szkoda. Pora to nadrobić. ![]() Swoją drogą kiedyś w Warszawie był świetny serwis na Placu Zbawiciela - słyszałam o nim ze 30-40 lat temu. Wiele osób go polecało. Teraz szukając ratunku dla swojego staruszka znalazłam info, że po 89 (!!!) latach działalności serwis się przeniósł, na szczęście niedaleko. Tyle lat... Okazało się przy okazji, że stworzyli nawet swój własny, imienny model maszyny: http://www.naprawamaszyndoszycia.pl/file/renowkk.html Ot, taka ciekawostka ![]() |
|
Świeżynek
![]() |
|
Przepraszam, że dopiero teraz - zapomniałam!
Moja maszyna to Toyota 7140, seria RS 2000 (cokolwiek to znaczy). Kupiona w Warszawie, w takim sklepie z maszynami na Marszałkowskiej, blisko Świętokrzyskiej, którego już nie ma. Przypomniało mi się też, że kupiłam ją nie 11 (jak napisałam na pierwszej stronie wątku), a 15 lat temu, więc nie wiem, czy ten typ jest jeszcze w sprzedaży. |
|
Stara Gwardia
![]() |
|
Jakłucznik napisał:"kabanta, nie wiem jak Twój Kohler - ale mój stareńki Łucznik 466 jest tak skonstruowany że można go zamontować i do stolika i do walizki."
Moja mama miała Łucznika stolikowego (albo inaczej szafkowego, bo był w szafce, która po rozłożeniu stawała się stołem do szycia ![]() ![]() |
Zaloguj się aby napisać odpowiedź.