Wersja do druku

4 strony: < 1 2 3 4 >

Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Ja mam plany z przepisu zrobić obiad w niedzielę :)dzieki za przepis :buzki:

A pigwówka :mniam:u nas się robi :zawstydzony: i czeremchówka też będzie :mniam:
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Miałam kiedyś na małej przyblokowej działeczce winogrona czerwone, niewielka, mrozoodporna odmiana. Zresztą, te wyhaftowane przez Czikusię, która zostaje z nami razem z programem :rotfl:(I am happy, it's WONDERFUL!!!) to właśnie te zaobserwowane przeze mnie na dworze, z gałęziami przewieszającymi się przez inne rośliny na wysokości ok. 3 m. Tworzyły gęstwinę, piękną i dziką, nieregularne i zdrewniałe łodygi i fioletowe owoce zwieszone w gronach... Niestety, wycięła mi je przy okazji remontu powszechnego administracja, i zniszczyła nam niektóre ogródki. Żal się robi, co "oni" jeszcze zniszczą.

A tu wrzucam..., bo wątek luźny, na szczęście, się zrobił, przy kawusi...- PŁAKAĆ SIĘ CHCE!!!
Greenpeace potrzebuje 75 000 podpisów. Nie chcą innych danych oprócz nazwiska, imienia i maila, więc fishing nie wchodzi w rachubę.
W Puszczy Białowieskiej niedawno wycinali drzewa, a teraz chcą wymordować żubry.

Linka petycji Greenpeace do rządu podaję:https://act.greenpeace.org/page/4921/petition/1?locale=pl-PL

--- Ostatnio edytowane 2017-11-03 14:03:35 przez Koma ---
________________________________________________________
Nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko bardzo nudne i czasochłonne.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
No tak , wystarczy spojrzec ile myśliwy płaci za możliwośc odstrzału żubra.

Gdzie jest choc trochę kasy - tam jest Greenpeace :D




A żeby było bardziej na temat - czekolada mi się nie zagęszcza (taka robiona z kakao , mleka w proszku , etc).
Robi się "smarówa" na kanapkę ale już nie zastyga.
Ktoś , coś ? :bezradny:

--- Ostatnio edytowane 2017-11-03 16:48:54 przez Benedek ---
Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Na temat czekolady nic nie wiem bo nie robię ale za to piekę chleby i większość pieczywa dla domowników :)

Ostatnie winogrona zebrane :)mniam pycha :mniam:

http://www.winogrona.org/forum/uprawa/jesie-2017-t11480-30.html
Avatar użytkownika
Krawiec-Filozof
Benedek! Czyś Ty chłopie oczadział?! Mleko w proszku do czekolady?!
Czekoladę w postaci pasty do buły robi się następująco:
pól szklanki kakao
troszkę wody (jedna łyżka stołowa)
dwie łyżeczki cukru
należy to podgrzać na małym ogniu, żeby się nie przyswędziło, mieszać instensywnie;
kiedy już cukier się rozpuści - dodajemy ćwierć kostki masła.
I to jest polewa czekoladowa do ciasta. Jeśli zalejesz nią bułkę to stężeje po 20 minutach i jest mniam!
________________________________________________________
Maszyna do szycia składa się z:
1. maszyny zasadniczej
2. maszynisty
https://www.facebook.com/Zibiasz
Avatar użytkownika
Krawiec-Filozof
A tak dla rozluźnienia - stary kawałek, który mi dźwięczy w głowie od podstawówki:
https://youtu.be/xskAYdwlD2Q
A dlaczego akurat Magda Umer? No bo Magda! Tak mi się składało zawsze w życiu, że wszystkie poznane Magdy są super. Mam wręcz słabość do tego imienia. Nawet kasjerka w sklepie też zeznała, że ma na imię Magda...
Wycofałem się z forum, bo nie chciałem się kłócić z Susanką (Magdą) z powodu różnic światopoglądowych, a przez chwilę zrobiło się niebezpiecznie. Madziaczku! Jestem cały czas przy Was! Tylko jestem strasznie zagoniony, bo skojarzyłem się ponownie z branżą filmową i ciągle mamy robotę przy kostiumach.
W każdym razie - wielkie całusy!

--- Ostatnio edytowane 2017-11-14 18:54:42 przez Zibiasz ---
________________________________________________________
Maszyna do szycia składa się z:
1. maszyny zasadniczej
2. maszynisty
https://www.facebook.com/Zibiasz
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Wczoraj słuchałam Magdy Umer ale na przekór jesieni https://www.youtube.com/watch?v=bIbgg2Ca1vk . Co do dziewczyn o tym imieniu (bo to są dziewczyny - zawsze młode)to zgadzam się. Moja siostra ma tak na imię. Nie znikaj z forum. Bardzo lubię Twoje "felietony"
Avatar użytkownika
Krawiec-Filozof
Felietony?
No ześmiałem się ze śmiechu jak pszczoła!
Bo ja naprawdę jestem inkasentem z firmy Izydor Goldbeck! :D

A tak nieco poważniej - moje felietony możesz poczytać na mojej stronce na FB, pod wspólnym tytułem "Z poradnika starego cynika".
Tutaj ich nie zamieszczałem, ponieważ nie wnoszą żadnej treści merytorycznej do tematu samego forum, a z poza tym pozostają w pewnej niezgodzie z poglądami Magdy (Susanki), a bardzo nie chciałbym się z Nią kłócić.

Tutaj próbka pod przewrotnym tytułem "Z poradnika przyrodnika"(na temat reformy edukacji):

Z PORADNIKA PRZYRODNIKA

Znam pewnego dziwaka, Karola, wykazującego od zawsze różne odchyły w kierunku badania przyrody, w którym to celu uśmiercał w przemysłowych ilościach rozmaite owady i kolekcjonował je w starej szopie, za sławojką w ich zagrodzie. O samej zagrodzie krążyły tylko opowieści, bo właściwie nikt tam nie był – tak to było położone jakoś niewdzięcznie, gdzieś między wałami, kompostownią odpadów i składem opału, że nikomu tam nie było jakoś po drodze, a poza tym wracać wieczorem było straszno. Jak ten kolunio się nazywa, czekajcie... Dziwin, Derwisz... No jakoś tak podobnie... W każdym razie zawsze był obiektem darwin.
Widywano go czasem w parku, jak biegał ze szpilką za jakimś motylem do kolekcji, jakby nie wiedział, głupek jeden, że najwygodniej się w nie rzuca gałkami naftaliny na mole! Przynajmniej się nie nabiegasz...
Jego cioteczna babka miała kiedyś kwiaciarnię i on tam godzinami przesiadywał, operował te kwiaty i robił na nich różne eksperymenty, zmuszał je do seksu zupełnie od czapy, bo chciał np. skrzyżować lipę z kaktusem, a kiedy go spytaliśmy „po co?” - odparł, że jak lipa będzie miała kolce, to nie będą chrabąszcze jej żarły, tylko się zajmą czymś pożytecznym. I w ogóle miał w planach tresurę biedronek, planował skrzyżować pluskwy z kleszczami w taki sposób, żeby czekały w przyczajeniu i wbijały się niepostrzeżenie w upatrzoną ofiarę, oraz parę innych pomysłów na okiełznanie dzikiej przyrody.
Kiedyś wpadliśmy z chłopakami do tej kwiaciarni, a tam – w specjalnej atmosferze odurzającej z dymu marijuanowego próbował zmusić pszczołę do kolaboracji przy krzyżowaniu roślin. Babka odurzona atmosferą leżała w kącie półprzytomna i miała wizję, że jest samicą aligatora znoszącą jaja, a on zawzięcie eksperymentował z pszczołą. Z tym, że pszczoła była już nabita na szpilkę.
Pytamy go więc: „Co robisz?”
Na co on odparł z dumą odkrywcy w głosie: „Nakłaniam pszczołę do zapylenia róży plemnikami storczyka, z którym ją wcześniej bzyknąłem”.
– „No ale tak na szpilce?!”
– „Po dobroci nie chciała, to musiałem zastosować środek przymusu”...
No i tak to upływało Karolkowi beztroskie dzieciństwo, a po szkole krążyły coraz to nowe plotki o jego odkrywczo-wynalazczej aktywności, jak to np. przynióskł do domu kawał kory dębowej i chciał babkę skrzyżować z dębem, żeby dłużej żyła i nie zamykała kwiaciarni. Podobno próbował też skrzyżować myszy ze świetlikami, żeby świeciły nocą w pokoju. No i parę jeszcze innych równie spektakularnych wizji miał ku ulepszeniu Świata.
Po wielu latach spotkałem Karola przypadkiem, kiedy wychodził z pasmanterii, gdzie nabył nowy zapas szpilek do polowań na motyle.
„Eee – myślę sobie – przywitam się chociaż, bo jeszcze mnie w jaką żabę zaklnie” i jak pomyślałem, tak uczyniłem. Minę miał strasznie poważną i wzrok nieobecny, błądzący gdzieś, hen! po wyżynach intelektu, a kiedy go spytałem, co porabia – odparł, że ma misję i prowadzi życiową pracę naukową. Otóż okazało się, że zlecono mu opracowanie nowej nauki o zwierzakach, która miałaby zastąpić tę starą, bo już czas na zmiany, trzeba to ulepszyć i uprościć.
Dzieciaki będą miały mniej do nauki, to pójdą np. do kościoła, albo pograją w „Wyprawy Krzyżowe”...
Widząc moje oniemiałe zaskoczenie uniósł głowę z wyrazem tryumfu i jął perorować, jakże to najeżona błędami w rozumowaniu była dotychczasowa teoria, a on – zbawca i mędrzec – został doceniony przez odpowiednie ciało i powierzono mu wiekopomną misję odnowy! Zaciągnął mnie na ławkę w ustronnym miejscu, aby nikt nie podglądał jego rewolucyjnej koncepcji, a właściwie to nawet anty-koncepcji, a wówczas wydobył poskładaną wielokrotnie, dużą kartkę z wymalowanym schematem Świata zwierzaków, który w uproszczeniu (rysowałem z pamięci) wyglądał tak, jak ten poniżej.
Muszę przyznać, że nie wszystko pojąłem i zapytałem, co to są np. te „głodniaki”, na co odparł z błyskiem geniuszu w oku, że to są takie, co nie rodzą się w skorupie z żarciem, tylko takie gołe i od razu zaczynają żreć, bo nie cyckują od matki. Albo np. pędraki całe życie spędzają jako pełzaki i żrą, a na koniec zamieniają się w lataki i składają skorupki. Zapytany o węże odpowiedział z całą pewnością, że to pełzaki-skorupiaki, a kiedy zacząłem dociekać, dlaczego potraktował je na równi z robakami odparł, że węże są złe i za karę są na dnie.
-„ A dlaczego są złe?”
–„Bo ja sam widziałem w telewizorni, jak wężyca ten-tego z kotem. Taki siwy Anglik bez wąsów pokazywał. Najpierw pocałowała tego kota, żeby go zaczarować, a potem tak go objęła, że aż piszczał. Obrzydlistwo! Sodomia!”...
-„No, ale sam przecież próbowałeś krzyżować różne gatunki?”
- „Ale to było w imię nauki i dla dobra przyszłych pokoleń, a to co innego, niż się tak chędożyć dla samego grzesznego poczucia przyjemności!”
- „A na przykład kaczkodany?”
Zastanowił się dłuższą chwilę, mlaskał, powiedział „Uuuu”, aż w końcu przyznał: - „Do tego jeszcze nie doszłem...”
Coraz bardziej się zapalał do objaśniania swojej złożonej anty-koncepcji i co próbowałem wstać – przytrzymywał mnie za rękaw, żebym słuchał dalej. Dopiero, kiedy sobie przypomniałem, że zapomniałem wyłączyć żelazko – udało mi się uwolnić z jego kleszczy i popędziłem w te dyrdy do domu, żeby spisać to, co udało mi się zapamiętać z jego schematu. Kiedy się wydalałem w kierunku autobusu – jeszcze zawołał za mną, że teraz bierze się za trawy i drzewy... :o
Idzie nowe!

:)
________________________________________________________
Maszyna do szycia składa się z:
1. maszyny zasadniczej
2. maszynisty
https://www.facebook.com/Zibiasz

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zibi, przypomniałeś mi, że początki każdej nauki leżą w potrzebie, a ta jest matką wynalazków.
Miałam takiego kolegę w szkole, właściwie to nie tylko ten miał oczywisty genetyczne odstępstwo od normy - bo i koleżanka była, ze wzrokiem w kropki i dwoma kolorami oczu, i ..mój mały kolega 160 cm. wzrostu. Wszyscy grozili mu, że "nieużywane narządy zanikają" w procesie ewolucji, tym razem przy ogólnej wesołość w klasie biol-chem miała się zapewne odbyć oczywista rewolucja. I ... prawie że by się odbyła, bo wystraszony koleś aspirował do wdzięcznej naszej koleżanki w klasie, ale rączki mu dać nie chciała.
Spotkaliśmy się po latach totalnym przypadkiem, na targach w muzeum czy wydziale szkoły wyższej luźno tematyką związanym z ewolucją, Ziemią i geologią. Po prostu w wielkim tłumie, popychana przez prąd - jedyny, dla jednej osoby dostępny, wpadłam na prąd przeciwny, o tym samym zasięgu i ... właśnie jego. Byliśmy świeżo po studenckim okresie, umówiliśmy się więc, z racji tego że kumpel w ośrodku naukowym hodował już jako genetyk świecące w ciemności roślinki,i podążał za genomami ziemniaków i marchewek (były to czasy, kiedy Polska miała wybitne osiągnięcia w nauce), a molestować zwierząt nie chciał więc sugerowało to zero doświadczenia międzygatunkowego ( :D jak piszesz, niektórzy mają po prostu TO od początku, moi kumple mają za to przedziwnie do mnie podobne ideały i zainteresowania) -umówiliśmy się na spotkanie, na które udało się ściągnąć jeszcze jednego kolegę - no i karty.Do stolika potrzebna była jeszcze jedna osoba -bo to brydż był - gra sportowa, trudna, no i czteroosobowa, choć z dziadkiem. Obiecywał,że nauczy, więc odważnie wzięłam młodszą koleżankę o parę lat, 180 cm wzrostu.
Gafy - jak to ja - z początku nie zauważyłam żadnej, ale po chwili towarzycho zagłębiało się już w tajniki licytacji itd. Tak przez parę spotkań. Kiedyś więc- zdziwiona, że pożegnanie trwa jakoś dłużej wychodzę - a my z kumplem 2 mieliśmy normalny, średni wzrost - wychodzę do przedpokoju - i widzę, że coś pożegnanie mutanckie trwa jakoś dłużej niż zwykle. "Mały" - bo taką ksywę - logiczne - miał - patrzy na 20 cm wyższą koleżankę i ..zacisnął pięści. Zrobił minę, jakby połknął większą ropuchę. Wypuścił z sykiem powietrze. Pięści się rozluźniły...
Pan doktor za rok wrócił ze szkoleń dla magistrantów i .. zaprosił nas na ślub. Ofiara - z centymetr wyższa od niego, i młodsza o parę lat dziewczyna niedługo potem zaszła w ciąźę i też jest genetykiem. Razem pracują i mają córeczkę, która nie przeniosła niektórych genów, m. in łysiny i dużo niższego wzrostu. :) Coś jak Forrest Gump :angel:.
@Żubrów mądry PIS chce tym razem odstrieliać ze 40 sztuk. Jest ich stale ok. 90, więc Rosja miałaby - oprócz gatunku na sumieniu, który krzyżówki genetycznie zależne już tylko by umożliwiał nie tylko ksenocyd, ale sądzę że i petycję w cyrylicy, o możliwość odstrzelenia z tych i inszych okolic paru setek tys. Polaków w mundurach.
Nietrudno przewidzieć efekt, jeśli wcześniej kaczyńskie nie odczuwając podobieństwa gatunków rozpuściły do domów wszelkie pospolite ruszenie, pozbawiając złudzeń polskich młodocianych, że nauczą się posługiwać bronią palną. Najpierw słynny las zrąbać, żeby widno było, bo drzewa go zasłaniają, potom żubry prodać, potom za amierikacami uchażywać, sztoby rakiety podgotowić, i wojna jest',a s niejo - i raboty bolsze, i liudi mieńsze.

@ Czekoladę być może kolega chciał zrobić mleczną, bo ta wyjdzie gorzka. Kiedyś stosowano jako stabilizator gumę guar, żelatynę, margarynowe części, i Bóg wie co jeszcze, ale ...może wyjdzie jeśli stopisz smarowidło gotowe polejesz i wsadzisz do lodówki? (Lody, notabene, z mleka - po włosku to gelato - od żelatyny. Jak się TO robi,pojęcia nie mam.) Za to - wszystko co cukier ulegnie stopieniu, a później -zgęstnieniu.
________________________________________________________
Nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko bardzo nudne i czasochłonne.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Kiedyś to się nazywało "blok czekoladowy" i nie patrzyło się czy mleczny czy gorzki - ważne że był.

Chyba właśnie powinna byc dodana margaryna i chude odtłuszcone mleko w proszku - tak czy owak to co powstało do tej pory nie zmarnowało się :mniam:

4 strony: < 1 2 3 4 >

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.