Wersja do druku

3 strony: < 1 2 3 >

Dziś skończyłam spódnicę z materiału 100% poliester, który w strukturze przypomina gazę. Ponieważ materiał jest przezroczysty, użyłam w sumie czterech warstw, po dwa metry w obwodzie każda. Doszłam to do zwykłego bawełnianego paska z przeciągniętą gumką. Będzie na lato, bo teraz minus 10 za oknem ;)

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!
Sukienka w kotki super - taka trochę a'la uniform pielęgniarki ale na luzie ;) Koktusik mega! Bardzo realistycznie wyglada ten wzór. A spódnica na lato wyszła całkiem całkiem. Sama bym w takiej paradowała :)
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :)

* Susanna szyje - mój blog :)

A dziś coś, co nie wyszło. Na wykroju - Super. Na podłodze - super. Na mnie - bardzo źle. Myślę, że to kwestia użytego materiału, flanela jest bardziej sztywna niż lejąca się, przez co na plecach przy pachach odstaje i się brzydko układa.

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!
bluzka bardzo fajna :)a co do sztywności to po praniu powinna być mniejsza

--- Ostatnio edytowane 2017-02-11 19:13:51 przez tosial ---
Bardzo ładnie uszyte :)
Może da się ją uratować? Na podłodze wygląda super :)
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :)

* Susanna szyje - mój blog :)

Ech, napisałam tu taki ładny post i mi go zeżarło. No nic, napiszę i drugi ;)

Efekt tej wersji językowej, której szukałam dla płaszczu 102 z Burdy 12/2016. Na zdjęciach w gazecie jest wełna boucle - i rozumiem dlaczego, jest elastyczna, więc łatwiej się ją zakłada przy dopasowanym kroju. Niemniej w sugerowanych materiałach wymieniają też brokat, a ja użyłam czegoś, co tu się nazywa gobelin, a w Polsce to chyba żakard. Najbardziej przypomina tapicerkę do krzeseł w fakturze :P Był to najbardziej pstrokaty materiał, jaki zdołałam znaleźć w sklepie. Szyłam wg rozmiaru 36, co okazało się być błędem - figura mi się zmienia, musiałam zmienić ułożenie i sposób zapięcia guzików na pętelki, do tego nie zmieści mi się już żadne ocieplenie - więc zamiast zimowego mam płaszcz na wiosnę/lato. Rozważam uszycie drugiego w rozmiarze 40 i wypchanie go ociepliną 150g, żeby porządnie grzało i żeby było w środku też i miejsce na mnie :P Kupiłam cztery metry materiału a zużyłam gdzieś połowę tego.

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!
Jeżuniu, to było najtrudniejsze co dotąd uszyłam. Nie, żeby było tego znów tak dużo, ale wiecie, płaszcz miał 27 kawałków a szyło się go łatwiej niż to draństwo składające się z czterech. Po prostu wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak.

Historia tego uszytku jest taka, że w paczce od rodziców dostałam przepiękną bawełnę satynową w intensywnym kolorze elektrycznego turkusu. Ten kolor wykrzyczał mi w twarz imię mojej przyjaciółki, więc wiecie, nie mogłam już nic z tego szyć dla siebie, musiało być dla niej.

Pierwsza trudność - dziewczyna nosi rozmiar 52. W Burdach dziewczyny plus size dostają dla siebie od dwóch do czterech stron. W dodatku nie na wszystkich burdach można się opierać - te z lat 90, do których akurat mam dostęp, upierały się, że najlepszą sylwetką dla puszystej kobiety jest trzydrzwiowa szafa. E no nie.

Znalazłam wykrój w jednej ze współczesnych gazet. Niby nic, zwykła bluzka, ale na zdjęciach poglądowych wyglądało estetycznie, do tego do uszycia z nieelastycznej bawełny.

Druga trudność - materiału wystarczyło mi na przód i tył, ale na rękawy już nie. Musiałam jechać do sklepu, dokupić coś na prędko. Oczywiście na bawełnę w tym samym kolorze nie było co liczyć, inne kolory nie pasowały mi do tego oślepiającego turkusu, inne materiały też nie chciały grać, wzięłam najmniejsze zło, czyli biały szyfon.

Trzecia trudność - Szyfon się rozciąga, ślizga, siepie, odrysowanie a następnie wycięcie z niego wzoru rękawów było koszmarem. Oba rękawy wyszły źle, ale każdy w inny sposób.

Czwarta trudność - Obrębianie szyfonu to zło, bo maszyna go wciąga do środka. Overlockowanie bawełny to zło, bo drze się jak papier. A siepie jak szyfon. Do tego oba materiały koszmarnie się elektryzują i ściągają wszystkie paprochy z okolicy - a ja mam dwa koty. Przez całe szycie cały materiał był permanentnie okłaczony ze wszystkich możliwych stron.

Piąta - Szablon. Uwidziały mi się dmuchawce, mam szablon, mam farby, czego chcieć więcej? No może tego, żeby wcześniej niż po piątej próbie nauczyć się jak najlepiej aplikować farbę za pomocą gąbki. Musiałam to wszystko poprawiać trzy razy. Wrogowi nie życzę.

No a ostatecznie nie wiadomo, czy przyjaciółka w ogóle to założy, bo szyłam 52 na ślepo, jako że to ma być niespodzianka, a ona siedzi po drugiej stronie kraju. Jest spora szansa, że dłonie nie przejdą jej przez wąskie gardła rękawów. Albo że marszczenie się rozerwie. Albo że przesyłka zaginie...

Jestem wykończona.

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!
O matko, ale piękne te dmuchawce wyszły :) :oklasky:


--- Ostatnio edytowane 2017-02-19 23:02:04 przez KotFilemon ---
No, dzisiaj bluzka trafi w ręce obdarowanej, bardzo jestem ciekawa, czy będzie pasować...

A tymczasem sukienka z Burdy 2/2017 i materiału z Ikei :)

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!

3 strony: < 1 2 3 >

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.