Wersja do druku

290 stron: < 1 2 3 4 5 6 7 > »

Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Jestem tu nowa. Czy ta maszyna z Lidla to nie Lervia przypadkiem?
Kupiłam ją w Irlandii, tu nosi nazwę Silvercrest.

Tak wygląda /dzięki, Marchewkowa! :)/ Przy okazji jej opinie o maszynie.

http://www.marchewkowa.pl/search/label/accessories

Ania

--- Ostatnio edytowane 2011-03-10 19:41:15 przez czeremcha ---
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Jestem tu nowa. Czy ta maszyna z Lidla to nie Lervia przypadkiem?
Kupiłam ją w Irlandii, tu nosi nazwę Silvercrest.

Tak wygląda /dzięki, Marchewkowa! :)/ Przy okazji jej opinie o maszynie.

http://www.marchewkowa.pl/search/label/accessories

Ania

--- Ostatnio edytowane 2011-03-10 19:41:15 przez czeremcha ---
O! Super, że notka się przydała :D. Cieszy mnie to bardzo.
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Świeżynek
Aha.

Ja szyłam od jakiegoś 10 roku życia na Łuczniku po babci. Maszyna mogła mieć około 70 lat. Niestety ja pracowałam już tylko na jednym ściegu bo się uczyłam. Babcia "obszywała" nią całą wieś. Nie wiedząc co kombinuje mama, wpakowała mnie w maszynę z Lidla o nazwie Lervia. Męczę się jakieś 3 lata ale tak naprawdę nie szyłam nigdy czegoś od podstaw. Zawsze przerabiałam.
Pozdrawiam
Eli
Avatar użytkownika
Świeżynek
Aniu, Eli, pisałyście tutaj dość dawno, ale może któraś z was mi odpisze. Przymierzam się do zakupu maszyny z Lidla, marki SilverCrest, właśnie się ponownie pojawiła. Wydaj mi się (gdzieś trafiłam na taka informację w necie), że produkty marki SilverCrest, to tak naprawdę wyrób produkt producenta robiony specjalnie dla Lidla. Tak jak w biedronce można kupić np. kawę Tchibo dla Biedronki. Zwykle na opakowaniach małymi literami jest adres prawdziwego producenta. Gdyby któraś z was mogła dokładnie obejrzeć pudło po swojej maszynie i poszukać tam takiej informacji, byłabym wdzięczna i wiedziałybyśmy z czym tak naprawdę mamy do czynienia.
Nie wiem jak szybko ostygnie mi zapał, więc nie chce więcej zapłacić za maszynę, a ta kosztuje 300 zł. Jak tu ktoś już pisał, to takie marzenie z dzieciństwa. Przyglądałam się kiedyś maszynom w markecie w takim przedziale cenowy i niestety były zardzewiałe. A o Łuczniku ktoś pisał, że bywa Made in China. Na zakup maszyny w specjalistycznym sklepie trochę mi szkoda kasy, ale taki sklep jest jednocześnie serwisem, a sprzedawane tam maszyny są sprawdzone i przeszyte. Tylko boje się, że jak kupie w markecie lub w Lidlu to na wejściu będę ja musiał zanieść do takiego serwisu na przegląd i oliwienie.
Eli co jest nie tak z twoją maszyna z Lidla, napisz coś więcej, bo jeśli dobrze rozumiem to Ania uważa, że to dobry stosunek ceny do jakości.
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Na pudle mojej maszyny nie ma żadnego innego namiaru oprócz niemieckiego adresu, ale bez informacji, że tam maszynę wyprodukowano.

Żadnego serwisu ani oliwienia jeszcze nie zaliczała ;-)

Ania
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Świeżynek
Dziękuję Aniu za fatygę. Pewnie za x lat będzie problem z częściami zamiennymi i innymi takimi naprawami, no chyba, że takie naprawy to rzadkość. Mam nadzieje, że jej nie zepsuje na wstępie, bo ja tylko jako dziecko dziergałam ubranka dla lalek na starym nieelektrycznym Łuczniku. No ale ile można płacić za każde skracanie spodni i tym podobne reperacje, za te pieniądze to miałabym już kilka maszyn. Narbardziej to chyba się boję tego elektrycznego pedału :boisie:
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Triniti - myślę, że z naprawami chyba nie będzie problemu. Moja mama kupiła sobie w zeszłym roku taką jak ten SilverCrest tylko nie miał tej nazwy - i ona wygląda zupełnie jak mój Łucznik Amelia.

Zastanawiałam się nawet, czy ten mechanizm w środku - to nie jest jakiś patent, który ktoś tam sprzedaje, a poszczególne firmy robią sobie tylko tę plastikową obudowę ze swoją nazwą firmy i każdy jako swoją maszynę sprzedaje. Bo chyba jakiegoś Singera też takiego widziałam :rotfl:
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zastanawiałam się między Elną 2600 a 2800 wiem, że to duży przeskok cenowy od Zofii, ale z tego, co wyczytałam warto...Nie wiem tylko który model wybrać - różnica między nimi jest rzędu 100 zł. Zastanawiam się czy gdybym do modelu niższego musiała dokupić np stopkę do overlocka bo bardzo się przydaje, to pewnie różnica wyszłaby jeszcze mniejsza???
róznica cenowa jest nie wielka bo 2600 kosztuje 709zł a 2800 kosztuje 791zł za to 2600 nie posiada stopki do ściegu overlockowego i prowadnika do pikowania i wykonuje obszywanie dziurki do guzika w 4-stopniowym półautomacie za to 2800 ma automatyczne obszywanie dziurki i ta stopke do sciegu overlockowego i prowadnik do pikowania na dodatek firma ELNA daje 3lata gwarancji!!!
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Narbardziej to chyba się boję tego elektrycznego pedału :boisie:
A czego się boisz? Prędkości szycia czy że cię prąd kopnie? ;-)

Pamiętam, jakim szokiem była dla mnie prędkość maszyny elektrycznej... W porównaniu z nożną...

Ale dałam radę ja - dasz i ty ;-)

Ania
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Świeżynek
Prędkości, prędkości :krzyk: Mam nadzieje, że jutro się przekonam.
A jest w ogóle jakaś regulacja, stopnie prędkości czy coś takiego, od czego to zależy, od siły nacisku ? :bezradny:
Bez względu na to jutro idę na zakupy :zakupy:

290 stron: < 1 2 3 4 5 6 7 > »

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.