Wersja do druku

36 stron: « < 2 3 4 5 6 7 8 > »

Avatar użytkownika
Świeżynek
Hej, dopiero sie ucze i moj glowny problem to faldujacy sie material pod stopka. Dolna tkanina jest zawsze na swoim miejscu, ale górna przesuwa sie po jakims czasie od rozpoczecia szycia. Nie chodzi o to ze materiał rozjezdza sie na boki, bo to chyba niemozliwe (spinam material szpilkami)tylko tak jakby gorna warstwa przesuwała sie wzgledem dolnej i gdy dochodze do konca tkaniny to zawsze górnej wystaje ok pół cm. Nie wiem, czy to zrozumiale opisalam :)
Czy przyczyna moze byc zbyt mocny docisk stopki? Tak to troche wyglada, ale zielona jestem, wiec prosze o porade.
Pozdrawiam,
:angel:
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Tak, z reguły trzeba wyregulować docisk. W prastarej maszynie do szycia mojej mamy była też regulacja transportera /od dołu/, ale teraz już tego nikt nie robi...

Ania
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
to na 90% docisk stopki

ja nie fastryguje u nas w pracy nie ma na to czasu, ale używam 4 razy więcej szpilek od mojej szefowej, ona ma już takie oko że prawie nic sobie nie spina, ja sobie tak dobrze nie radzę, ale od pewnego czasu nauczyłam się zastępować szpilki mydełkiem np zaznaczając długość, po prasowaniu ślad znika i jest super :D nacinanie też dobra rzecz szczególnie przy szyciu od początku
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Świeżynek
ITA jestesmy chyba z tej samej grupy bo ja nigdy nie szpilkowalam ani nie fastrygowałam ( no chyba że bezeca w przodzie ) wszystko zależy od ułożenia tkaniny , naciągu ząbków i umiejętności - jednym słowem wyczucie tkaniny no ale to przychodzi po latach - pozdrawiam
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Porady Suzany i pozostałych uczestników dyskusji są nieocenione.
Dzięki.
Nigdy nie fastrygowałam,rzadko używałam szpilek - bo to strata czasu :-S - a ja taka niecierpliwa jestem :(
Wyciągam jednak wnioski z Waszych nauk... nie ma co się spieszyć bo można dużo więcej stracić niż tylko cierpliwość.

________________________________________________________
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Kora, powiem Ci tak: też kiedyś uważałam to za stratę czasu. Faktycznie, jak się szyje z prostych materiałów i proste modele, to jest to mało potrzebne.

Ale od kiedy poległam przy szyciu pierwszej dzianiny, nauczyłam się fastrygować i szpilkować. Dzisiaj, gdyby nie to, to bym sukienkę pocięła przed jakimkolwiek szyciem. Pierwsze przefastrygowałam szybko, przy filmie, a potem się okazywało, że mi brakuje cm z jednej strony, a z drugiej za dużo mam :( Prawie się popłakałam nad tą fastrygą, bo dwa razy próbowałam, a nic nie wychodziło. A teraz wyobraź sobie co by było, gdybym przeszyła te szwy bez fastrygi ściegiem elastycznym, bardzo gęstym - nie prułabym tego pewnie, tylko bym wyrzuciła całość. Uratowało mnie dokładne (od środka) szpilkowanie i dopiero potem fastryga. Czasu mi to sporo zajęło, ale elementy się dopasowały idealnie.

Każdą dzianinę gęsto fastryguję, bo dzięki temu nie mam problemów z nierównym naciąganiem się, kiedy szyję. Fastryguję też trudniejsze elementy, szpilkuję tak samo.

Na początku żadnej z tych rzeczy nie robiłam i wychodziły mi niechlujnie pozszywane ubrania, których nie nosiłam. Fastryga plus szpilkowanie to podstawa - obok prasowania, na które też kiedyś szkoda mi było czasu :)

--- Ostatnio edytowane 2011-03-21 01:24:31 przez Mrufka ---
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Dzięki Mruffko.. no właśnie ... moje rzeczy były zwykle niedopracowane,niechlujnie uszyte .
Mam nadzieje teraz to zmienić.
Będąc tu z Wami zacznę jakoby wszystko od początku...
najpierw Was czytam w tematach najbardziej mnie interesujących a potem zaraz będę pytać- prosić o porady.
Czasami mi wstyd...moja mama szyła artystycznie - aczkolwiek amatorsko ukończyła kurs w dawnych latach to szyła rzeczy szczególne...riuszki,mereżki i inne cudeńka zdobiły moje sukieneczki.
Choć czuję pociąg do maszyny to mnie na to nie stać... ale chciałabym choć porządnie wykończyć rzeczy jakie będę szyła,jakie są mi potrzebne.
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Administrator
Kora pośpiech w krawiectwie nie jest wskazany... A że sama jestem niecierpliwa to potem za to płacę. I zawsze gdy zasiadam do szycia nowego ciuszka powtarzam sobie, żeby się nie spieszyć. I nie wychodzi... ;)
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :) DBUQBP - zakupy tańsze o 10%

* Susanna szyje - mój blog :)

Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Zacznę nawoływać do utworzenia na tym forum ruchu "Slow sew" - powolnego szycia, czegoś na kształt "Slow food", przeciwności fastfood'ów. Jak to nazwać? Wolnoszyjki? :D

Ale wiem, trochę czasu, lat i ciuchów mija, zanim odkryje się w sobie chęć i radość szycia, a nie tylko radość z uszycia i posiadania nowego ciucha ;-)

Ania

--- Ostatnio edytowane 2011-03-21 20:33:15 przez czeremcha ---
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zacznę nawoływać do utworzenia na tym forum ruchu "Slow sew" - powolnego szycia, czegoś na kształt "Slow food", przeciwności fastfood'ów. Jak to nazwać? Wolnoszyjki? :D

Ale wiem, trochę czasu, lat i ciuchów mija, zanim odkryje się w sobie chęć i radość szycia, a nie tylko radość z uszycia i posiadania nowego ciucha ;-)

Ania
Już lepiej nie tłumaczyć slow sew na polski, bo nic sensownego nie wyjdzie ;) Ja się dość szybko przekonałam o tym, że nie opłaca mi się szyć szybko - a marzyłam, że wzorem mojej koleżanki w dwie godziny uszyję spódnicę (od wykroju do wykończenia). Zwłaszcza, jak nad pierwszym ciuchem dwa tygodnie siedziałam, a nad kolejnym bite 22 godziny.

Poczyniłam dziś niestety smutną refleksję, że czystego szycia, jako pracy z maszyną, to jest najmniej. W pół godziny zszyłam dzisiaj całą sukienkę (bez wykończenia i rękawów), którą od soboty powoli przygotowywałam. Człowiek myśli, że będzie siedział jak ten młody bóg za maszyną i tworzył cudo za cudem, a to cudotwórstwo odbywa się bez udziału maszyny, niestety.

36 stron: « < 2 3 4 5 6 7 8 > »

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.