Wersja do druku

6 stron: < 1 2 3 4 5 6 >

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Moniko, to jesteśmy równolatkami. Ja też mam 32 lata. A wiadomo, po trzydziestce pojawia się coraz więcej problemów z ciążą. Z zajściem, z donoszeniem .... no i jest ryzyko chorej ciąży. Ale to mnie nie przeraża. Pragnę tego tego, całą sobą, ale cóż może zrobić stara panna? :) Owszem, myślałam o adopcji, ale nie stać mnie na nią. Musiałabym mieć nie wiadomo, jakie dochody, żeby pozwolono mi adoptować bucha.
Avatar użytkownika
Administrator
Manuskrypcie teraz to i dużo młodsze dziewczyny mają problemy z donoszeniem ciąży. Na to chyba nie ma reguły a patrząc na zdrowe dzieci sporo starszych kuzynek. Yhhh.
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :) DBUQBP - zakupy tańsze o 10%

* Susanna szyje - mój blog :)

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Moniko, to jesteśmy równolatkami. Ja też mam 32 lata. A wiadomo, po trzydziestce pojawia się coraz więcej problemów z ciążą. Z zajściem, z donoszeniem .... no i jest ryzyko chorej ciąży. Ale to mnie nie przeraża. Pragnę tego tego, całą sobą, ale cóż może zrobić stara panna? :) Owszem, myślałam o adopcji, ale nie stać mnie na nią. Musiałabym mieć nie wiadomo, jakie dochody, żeby pozwolono mi adoptować bucha.
Aż musiałam Cię zacytować, bo normalnie to tego nie robię.
A ja myślałam, że Ty masz ze szesćdziesiąt lat jak pisałaś o swoim wieku.
Dziewczyno, nie dołuj mnie, ja jeszcze zamierzam mieć dzieci, swoje albo adoptowane i żadnej opcji innej nie ma. U Ciebie też.
Co do wieku i donaszania ciąż, to niedawno opublikowano badania, że w wieku między 24 a 32 rokiem życia zdarza się najmniej poronień. Największy wskaźnik poronień jest u dziewczyn poniżej 24 r.ż (oczywiście, nie mówimy tu o jakiś chorbach, które powodują ronienie) które bardzo częśto zostają mamami z przypadku i nie dbają o siebie tak, jak to robią kobiety w ciąży w późniejszym wieku.
Stara panna? Chyba singielka. Rozumiem, że otoczenie daje Ci popalić. No cóż, ja też nie mam lekko, mieszkam w małej miejscowości, w której ktoś w moim wieku bez męża, bez dzieci kłuje oczy. I nie raz dawano mi to do zrozumienia.
Moi rodzice - mama szczególnie - również mnie nie oszczędzają.
Ale co ja na to poradzę, że dla mnie to nie jest aż taka wazna sprawa. Ja po prostu wiem, że kiedyś założe rodzinę, dlatego sie nie spinam. Nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy, jeśli powiem, ze wszystko rozbija się o facetów. Ci najfajniejsi dawno juz pozajmowani, a ja nie chcę do końca życia być z kimś tylko dlatego, że ,,powinnam mieć męża, bo tak przystoi"

--- Ostatnio edytowane 2011-04-19 16:18:54 przez monikowo ---
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Administrator
Hehe ja też myślałam, ze Manuskrypt jest tak po 50-tce ;) ale nie pasowały mi zdjęcia jej figury, które tutaj czasem zamieszcza :)
Ja bym chciała tak jeszcze z rok poczekać i potem zacząć się starać. Ah i świetnie rozumiem presję otoczenia... też tego doświadczam. Ciągłe pytanie: kiedy, kiedy, kiedy" potrafią człowieka wkurzyć...
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :) DBUQBP - zakupy tańsze o 10%

* Susanna szyje - mój blog :)

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
No dokładnie. Najpierw kiedy ślub, potem kiedy dziecko, potem jeszcze kiedy drugie.
A co ja, maszynka życzeń jestem?????????????
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
U mnie jest to samo - chociaż rodzice nas aż tak nie naciskają, (ale teściowa delikatnie sugeruje już od dawna że chciałaby być babcią), ale reszta rodziny pyta przy każdej nadarzającej się okazji. Ale najbardziej mnie denerwują znajomi którzy dopiero co się dorobili dzieciątka i przy każdym spotkaniu od razu atak "a kiedy Wy sobie takie zrobicie?" albo koleżanka dotykając mojego brzuszka (na punkcie którego mam kompleks i każda taka sytuacja mnie dołuje) " i co, jest już czego Wam gratulowac?"
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Powiem ze swojego doświadczenia, że fajnie urodzić dzieci, gdy jest się młodą. Bardzo młodą, jak na dzisiejsze warunki;-) Ale właśnie o warunki sprawa się rozbija. Kiedyś było dużo łatwiej - przede wszystkim finansowo, ale nie tylko. Teraz czasy są znacznie trudniejsze.

Kiedy widzę młode małżeństwa kupujące malutkie mieszkanka, bo na takie tylko je stać, i zapożyczające się na tą okoliczność nieomal po kres swoich dni - to myślę sobie: a gdzie tu jest miejsce dla dzieci? No ale co zrobić... Mieszkań z puli urzędów miasta praktycznie nie ma, spółdzielnie funkcjonują jakoś tak dziwnie i chyba wcale nie budują nowych mieszkań...

Ania
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Moniko, jakbym czytała o sobie. Też pochodzę z małej miejscowości. Przez ostatnie kilka mieszkałam na w Szczecinie i w Łodzi, ale od pół roku jestem w domu. Moja mama kiedyś tam załamała ręce, tym bardziej, ze moje młodsze rodzeństwo ma już rodzinę. Dlatego teraz już nawet nic nie mówię o ożenku, bo dla nich jes to już po prostu niemożliwe. Gdybym była w związku, to mogłabym liczyć jeszcze na jakiego bucha :) Ale co zrobić, że wszystko się rozpadło, a z facetami jest, jak napisałaś? :) Najfajniejsi zajęci. A jeżeli już kogoś poznać, to tylko żonatych, którzy szukają tylko romansu, albo rozwodników, którzy już nie chcą się w to bawić :) Nie mam nic przeciwko rozwodnikom, ale ja akurat trafiam tylko na takich :)
Susanno, najlepiej jest nie planować, bo kiedy się planuje, to nic z tego nie wychodzi :)
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Dziewczyny bo to jest tak jak w tym kawale: Facet jest jak miejsce na parkingu, najlepszy zawsze zajęty a jak wolne to tylko to dla inwalidy ;-) a teraz tak serio z życia wzięte, mam kuzynkę która miała kogoś i się rozstali, długo dłuuugo była sama, teoretycznie to wszyscy myśleli już że będzie sama, a ona zaczęła spotykać się z kimś parę lat młodszym od siebie, w grudniu jej pierwsze maleństwo skończyło roczek a teraz w marcu w wieku 42 lat urodziło im się drugie maleństwo, mają parkę. To tylko mi się tak spieszyło bo w wieku 20 urodziłam pierwsze dziecko :D moja najmłodsza siostra jest tylko 4 lata starsza od mojej najstarszej córki , no i co to też ma swój plus, córka rok temu skończyła 18 lat 2 lipca, przed urodzinami jeszcze będąc pyta : mamo zabierzesz mnie i koleżanki do browaru ( to taki lokal z dyskoteką dla dorosłych), bo jak pójdziesz Ty z nami to nie będą chcieli od nas dowodów, a ja na to - ok, tylko jak będziemy w środku nie mów do mnie mamo :p
Manuskrypt1 głowa do góry jeszcze masz kawał życia przed sobą, jeszcze przyjdzie na wszystko czas, mam siostrę która będąc krótko przed 30-tką tez miewała taki niż psychiczny, z powodu braku własnej rodziny, no i cóż, w wyniku pewnych znajomości, w wyniku nieodpowiedzialnego postępowania, nie planowała tego bynajmniej jest nadal panną i ma dwie córki, jedna blondynka, druga mulatka, są gdzieś w mojej galerii zdjęć, to dopiero ludzie gadali po wsi jak się mulatka urodziła :D
...a co tam dodam inne fotki moich słodkich siostrzenic, hmm i siostrzeńców mojego męża, jego siostra ma córki w wieku 20 i 22 lata i bliźniaki w wieku 3 lat, masakra jakie urwisy, ale kochane urwisy :D

--- Ostatnio edytowane 2011-04-20 09:05:35 przez Magda ---
________________________________________________________

Załączone obrazy

Obrazy zostały zmienione. Kliknij przycisk 'Opublikuj' aby zapisać te zmiany!
Bartuś i Filip 3latka Wiktoria 5lat Dominika 7lat
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Jeny Madzia, dzieciaki śliczne są!!!!!!:angel::angel:


Madzia, kawał super, jeszcze go nie słyszałam. Ale chyba dla mnie i Manuskrypta to niezbyt pocieszający, ha, ha. Sobie wyobraziłam siebie na takim miejscu.
A dziewczynka w środku jak dorośnie, to będzie gwiazda jak Patrycja Kazadi, zobaczysz. Ludzie potrafią być okrutni i pewnie w polskiej szkole też nie będzie miała lekko, ale najważniejsze, zeby w domu dostała duzo miłości i akceptacji i poczucia bezpieczeństwa. Dom rodzinny uodparnia człowieka na całe życie.

Manuskrypt, widzisz, niby mieszkamy w róznych kątkach Polski, ale problemy takie same. Tylko nikt nie mówi o tych, co to sluby szybko biorą i jeszcze szybciej się rozwodzą. I takim nikt nie powie prosto w oczy, że życie się ukłąda nie tak.
Patentu na szczęśliwie życie w związku nikt Ci nie da. Ja do rozwodników też nic nie mam, choć wolałabym kawalera. Naprawdę wokół nas jest dużo wolnych facetów, którzy jeszcze rodzin niepozakładali, ja przynajmniej tak mam. Tylko że ci najfajniejsi - to tak się u mnie jakoś składa, troooochę niżsi ode mnie są i tu tkwi mój problem. Bo ja się czuję niekomfortowo w takiej sytuacji.
________________________________________________________

6 stron: < 1 2 3 4 5 6 >

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.