Wersja do druku

40 stron: « < 25 26 27 28 29 30 31 > »

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
W odkurzaczu to nie wiem, w suszarce było na 100%. Jeśli takiego zapisu nie ma, czyli nie jest wprost że używanie do celów zarobkowych wyłącza gwarancję to też sprawę przegrali.
Gdyby w maszynie, która jest polecana dla chałupników i do pracowni krawieckich, czyli do celów zarobkowych, było takie wyłączenie to ostro bym się wkurzyła:zly:. Na szczęście pominęli ten punkt :hura:
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Zaaklimatyzowany
Akurat to wyłączenie jest w warunkach gwarancji, nie w instrukcji.
Dokładnie ten punkt u mnie brzmi:
Gwarancja nie obejmuje uszkodzeń wynikłych na skutek użytkowania niezgodnego z przeznaczeniem sprzętu (jeżeli dotyczy sprzętu przeznaczonego do eksploatacji w warunkach gospodarstwa domowego).

Natomiast karta gwarancyjna dotyczy wyrobu pt. "Domowa maszyna do szycia".

Do sprzętów użytkowanych zarobkowo mają zastosowanie inne przepisy - nie obowiązują przepisy dotyczące ochrony konsumentów.

A to, jak produkt jest reklamowany i dla kogo zalecany przez producenta nie ma niestety najmniejszego znaczenia w przypadku rozpatrywania reklamacji.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zgadzam się, przepisy dla konsumentów i firm są inne, ale jest też odpowiedzialność sprzedawcy. Jeśli ktoś sprzedaje maszynę opisując ją "dla chałupników i pracowni krawieckich" mając świadomość że jest to sprzęt tylko do użytku domowego to wprowadza klienta w błąd, a na to są osobne paragrafy. Wiem, bo to przerabiałam.
Nie wiem czy zauważyłaś, że rzecz reklamowana jako wodoodporna ma gwiazdkę i odnośnik "od zachlapania". Jeśli wpadnie do wanny to niestety twój problem. Jeśli sprzedawca napisze "maszyna tak wytrzymała, że mogłaby być używana przez chałupników i w pracowniach krawieckich" to jest kryty. Ale jeśli użył sformułowania "maszyna polecana/rekomendowana/przeznaczona do..." to ma problem, bo wprowadza klienta, czy to firmowego, czy indywidualnego, w błąd.
Niestety wszystko trzeba wywalczyć, a dużo osób się na to nie decyduje. Chociaż teraz i tak jest łatwiej, jeszcze kilka lat temu trzeba było naprawdę iść do sądu, teraz na słowo "sąd" większość sprzedawców kapituluje, bo zna przepisy i swoje szanse.
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
A z reklamą jest tak, że jeśli ktoś zrobi badania na 5 osobach i 4 z nich potwierdzi, że mając kasztan pod poduszką szybciej zasypiały, to może sprzedawać kasztany jako lek na bezsenność. Tylko musi podać źródło badań, próbę i inne takie.
Metoda ta jest powszechnie wykorzystywana w "rewolucyjnych" kosmetykach przeciwzmarszczkowych, i ogólnie w przemyśle kosmetycznym.
Jakiś czas temu było głośno o środkach na odchudzanie, slim cos tam, jakiś młody koleś sprzedawał cudowne "eliksiry chudości". Niby pełno tego badziewia, a akurat jego zamknęli, bo miał lewe badania. A wystarczyłoby zainwestować kilka tysięcy i interes by kwitł. Smutne, ale prawdziwe.
Dlatego zawsze czytamy wszystko od A do Z.
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Zaaklimatyzowany
Takie życie ;)
Ale łazić do sądu z każdym hasełkiem reklamowym, to szkoda czasu.
Trzeba po prostu czytać wszystko i mieć świadomość, co do znaczenia co poniektórych zapisów.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Nie z każdym, tylko z tymi niereformowalnymi sprzedawcami co idą w zaparte.
Jak wszyscy będą olewać i dawać się oszukiwać to nigdy nic się nie zmieni.:(
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Zaaklimatyzowany
Niezależnie od nieuczciwych sprzedawców nie należy wierzyć, że coś się dostanie za darmo, albo profesjonalną maszynę kupi się w cenie domowej.
Chodzenie do sądu tylko dlatego, że sprzedawca użył "może być" zamiast "mogłoby być" i udowadnianie mu tego po fakcie jest, jak dla mnie, stratą czasu na własną prośbę.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Domowe potrafią być dużo droższe od profesjonalnych. Nie miałam możliwości zadania pytania producentowi. Od sprzedawcy który jest generalnym dystrybutorem i odpowiada za kontakty na linii klient-producent otrzymałam informację że maszynę można wykorzystywać we wspominanych wyżej celach. Dla mnie temat jest zamknięty.
I nie chodzi tu o celowe udowadnianie komuś czegoś po fakcie. Tylko jeśli już coś takiego się nam przytrafiło to trzeba walczyć o swoje.
Jak już pisałam, czytać od A do Z właśnie po to żeby uniknąć takich sytuacji.
Przykład: kupujesz stopkę do maszyny, ze zdjęcia wynika że to być może nie ten model, opis mówi że jednak ten, pytasz sprzedawcę, on zapewnia że będzie pasować, kupujesz, nie pasuje, chcesz wymiany lub zwrotu pieniędzy, sprzedający wysyła cię na drzewo. Odpuszczasz?
Nie chodzi mi o celowe wyszukiwanie miejsc, gdzie ktoś się walną i wykorzystywanie tego. Tylko o właśnie takie przypadki jak w przykładzie.

Edit:
Nie kupiłam "domowej" ze względu na cenę, bo w porównaniu do przemysłowej przepłaciłam jak diabli, tylko miejsce :(

--- Ostatnio edytowane 2015-10-30 20:21:15 przez GoraLove Szycie ---
________________________________________________________
Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.

http://goraloveszycie.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Świeżynek
Witam wszystkich,
jestem tu nowa i mam nadzieję, że znajdę kogoś kto będzie potrafił mi odpowiedzieć na pytanie.
A mianowicie, kupiłam ostatnio overlocka Janome 744d, czytałam różne fora i w końcu, pomimo wielkiej miłości do Juki zdecydowałam się na Janome(jednak pojemnik na ścinki i wolne ramię wydawały mi się dość ważne).
Jak już udało mi się nawlec overlocka obszyłam próbnie tkaninę i ścieg wyglądał zadziwiająco dobrze. Przez pierwsze pół godziny byłam naprawdę zadowolona, ale w którymś momencie złamała się igła i powiem szczerze, że w stębnówce Juki nigdy mi się to jeszcze nie zdarzyło, a już kilka dobrych lat na niej coś tam szyję.
Dzisiaj z kolei prawa igła mi się wygięła, overlocka mam niecały miesiąc, więc stąd pytanie.
Czy overlocki generalnie są bardziej wadliwe? tj czy to normalne, że igły się częściej łamią czy może to ja robię coś nie tak, nie wiem, nie tak ustawiłam naprężenie, cokolwiek i to dlatego?
Trochę Janome mnie zniechęciła, chociaż gdyby nie to to naprawdę fajna maszyna.

PS. Tkanina nie była gruba....
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Owerloki nie są bardziej wadliwe - za to chyba są delikatniejsze.

Najczęstszym problemem po złamaniu igły - o ile to złamanie igły nastąpiło po uderzeniu w chwytacz - jest wygięcie tego chwytacza. I być może jest on lekko zgięty.

Poza tym - w owerloku moim zdaniem dużo łatwiej o wygięcie i złamanie igły - kiedy zostanie przyblokowana napiętymi i zaplątanymi nitkami. Stąd już mały krok do uderzenia w chwytacz i złamania...

Może więc cały problem wywodzi się z niewłaściwego przebiegu nici do chwytaczy? Pociągania za materiał czy za łańcuszek nici? Trudno powiedzieć...

Ania
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

40 stron: « < 25 26 27 28 29 30 31 > »

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.