Wersja do druku

15 stron: « < 4 5 6 7 8 9 10 > »

Avatar użytkownika
Administrator
Hahaha zaczynam żałować, że nie mam przyjemności przemieszczać się tramwajem :D Swoją drogą gdy raz na 10 lat udaje mi się wsiąść do tego zacnego środka lokomocji w Katowicach to zawsze mam "przyjemność" stać obok kogoś, kto śmierdzi tak niemiłosiernie, że można odpłynąć na druga stronę ;)
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :) DBUQBP - zakupy tańsze o 10%

* Susanna szyje - mój blog :)

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zibi - dziękuję, cóż za przyjemne rozpoczęcie dnia;)

Suzanna - masz szczęście, jak mieszkaliśmy w Warszawie i codziennie jeździliśmy do pracy środkami komunikacji miejskiej to takie klimaty były nagminne - a już latem ............. (ale samochodem jechaliśmy 2-3 razy dłuzej)
________________________________________________________
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Bardzo się dziwię wszystkim, którzy mając dach nad głową i niemający demencji starczej tak dają śmierdzą niemytym ciałem i niepranym ubraniem. Po prostu nie rozumiem, jak można być takim brudasem.

A z innej beczki, ale także podchodząc do anegdot tramwajowych:

Od niedawna mam znajomego, który będąc na piątym roku polonistyki uległ wypadkowi i stracił wzrok. Tzn widzi obwodowo, a żeby było łatwiej poruszać się po mieście (no bo nie widzi na wprost), używa białej laski, którą nazywa "blondi" . Jeszcze czyta, póki może, bo, niestety, nadal traci wzrok.
Ale do rzeczy: wsiada kiedyś do tramwaju na Bankowym. Ktoś mu ustępuje miejsca. Znajomy dziękuje, siada, składa blondi i.... wyciąga gazetę, by poczytać... I... usłyszał pretensje, jak śmie oszukiwać społeczeństwo! że przecież białe laski noszą tylko Ślepcy!
Avatar użytkownika
Zaaklimatyzowany
Zibiasz opowieści tramwajowe są pisane z taką lekkością, że zadziwiające jest to że tylko dwie książki do tej pory napisałeś :) Humor przedni :)

Swoją drogą w drodze na studia codziennie zmagałam się z przeprawą z północy na południe Katowic, wiadomo z trzema przesiadkami. Po pewnym czasie zaobserwowałam tak zwane nasilenie dziwnych zachowań u pasażerów, te dni od tego spostrzeżenia nazywałam "dniami świra". Charakteryzowały się tym, że zazwyczaj już podczas spokojnej i sennej rannej podróży spotykałam osoby dużo bardziej chętne do rozmowy o np. trudnym życiu gołębi na katowickim rondzie. Pamiętam też mężczyznę czytającego swobodnie na cały głos Biblię w autobusie, czy wesołą Helę która śpiewała sobie o swoim losie pod Teatrem Śląskim. Przez ten cały okres poznałam też już dobrze podróżnika śląskiego który lubił poznawać nowe osoby w komunikacji i opowiadać im o całym swoim życiu. Jednak najbardziej utkwił mi w pamięci mężczyzna podający się za medium i przekazujący podróżnym wieści i przestrogi od duchów ich bliskich. No powiem, że nieraz było wesoło.
A co do ustępowania miejsc siedzących pamiętam jedną prześmieszną sytuację której sama byłam świadkiem. Moja koleżanka ustąpiła miejsca starszej kobiecie która weszła do tramwaju, mówiąc : Proszę sobie usiaść. Na co staruszka odpowiedziała wrzaskiem: "Tak, to ja taka stara już jestem, że muszę siadać , że już nic nie umiem sama zrobić , pięciu przystanków na stojąco przejechać , już za inwalidkę mnie biorą ....tak taka młoda to sobie myśli starucha wsiadła ....". Koleżanka powiedziała po tym incydencie, że najprawdopodobniej już miejsca nie ustąpi. :)
Avatar użytkownika
Krawiec-Filozof
Swego czasu jeździła tym samym tramwajem ociemniała. Ale wyjątkowo wredna sucz! Kiedyś mnie zapytała, gdzie jesteśmy?
Odpowiedziałem, że przy stacji benzynowej, za Woronicza. A ta flądra mnie opieprzyła, że po co informuję, kiedy nie wiem sam dokładnie!
Następnego dnia znowu sobie wybrała kogoś, żeby na niego wyrzygać swój jad frustracji, a ona dokładnie wiedziała, gdzie jest!
Powiedziałem temu gościowi, którego przyatakowała, żeby jej nic nie mówił, bo o na dokładnie wie, gdzie jest, tylko lubi się poznęcać nad zdrowymi, w odwecie.
I się wzięła cholera jedna pogubiła! :D I wtedy to już naprawdę potrzebowała naszej pomocy. No i co? Rządzimy? :D

Bycie wrednym jednak nie całkiem się opłaca, no nie?
________________________________________________________
Maszyna do szycia składa się z:
1. maszyny zasadniczej
2. maszynisty
https://www.facebook.com/Zibiasz
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zibi, mam prośbę: spisz swoje zyciowe przeżycia...plissss, będę pierwsza, która kupi:buziak:
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Krawiec-Filozof
Aha...
I od czego by tu zacząć..?

Urodziłem się, gdyż nie miałem innego wyjścia...
A później to już poleciało! :D :D
________________________________________________________
Maszyna do szycia składa się z:
1. maszyny zasadniczej
2. maszynisty
https://www.facebook.com/Zibiasz
Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Aha...
I od czego by tu zacząć..?

Urodziłem się, gdyż nie miałem innego wyjścia...
A później to już poleciało! :D :D
hahaha ;-)
to ja sie zapisuje jako druga :)
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Krawiec-Filozof
No to jeszcze tak dla hecy -
rodziłem się w szpitalu na Karowej i moje narodziny były filmowane, ponieważ akurat nakręcano film dydaktyczny.
Akuszerem był student z Mali, czyli najczarniejszy z czarnych Murzynów, a moja Matula na zmianę krzyczała z bólu i śmiała się do tego Murzyna, bo podobno był taki wesołek...
A pierwszą rzeczą, jakiej dokonałem po narodzinach - było obsikanie akuszera...
Gdzieś to mają na jakimś filmie w AM, ale to było w roku .... BC, a od tamtego czasu nakręcili pewnie masę ciekawszych.:)
________________________________________________________
Maszyna do szycia składa się z:
1. maszyny zasadniczej
2. maszynisty
https://www.facebook.com/Zibiasz
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
.

--- Ostatnio edytowane 2014-10-08 19:31:14 przez myszek67 ---

15 stron: « < 4 5 6 7 8 9 10 > »

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.