Wersja do druku

290 stron: « < 284 285 286 287 288 289 290 >

Avatar użytkownika
Świeżynek
Singer fakt głośniejszy od innych amatorskich maszyn, ale może tylko domownikom w nocy, sąsiadom to raczej nie przeszkodzi.
Avatar użytkownika
Świeżynek
Nie wiem na ile, ale może przyda się moja opinia innym.

Wcześniej szyłam na maszynie Łucznik Finesse, którą zakupili moi rodzice jak ja miałam 6 lat. Maszyna szyje, jest w dobrym stanie, jednak zdecydowałam się na zakup nowej by mieć możliwość szycia ściegiem elastycznym i mieć lepszą możliwość obrzucania (a nie tylko zygzak).

Wybrałam model, który ma docisk stopki (rewelacja i prostota regulacji w porównaniu do starej Finesse) oraz typowe mechaniczny mechanizm. Do tego wahadłowy rodzaj chwytacza - bo jestem do tego przyzwyczajona i rotacyjne chwytacze wydają mi się dziwne w obsłudze. Chciałam by szyła maszyna ściegiem overlockowym oraz miała możliwość szycia ściegiem elastycznym. Wybrałam Husquarne E10 i po uszyciu na niej już 3 spódnic muszę powiedzieć że jest ona torpedą w porównaniu z moją poprzedniczką. Tamta maszyna szyła, i szyć będzie dalej, ale ilość czasu przy zmianie stopek, jej głośność sprawia że na pewno do niej nie wrócę. Wszywanie zamków to pestka w porównaniu do tego ile musiałam się namęczyć przy jednostronnej stopce jaką miała Finesse. Szyję w nocy, lub kiedy córka śpi - więc jak na maszynę z chwytaczem wahadłowym ta jest mega cicha :) także polecam dla osób które dopiero zaczynają szyć.
Avatar użytkownika
Świeżynek
Witam wszystkich, to mój pierwszy post na forum związany z poszukiwaniem nowej maszyny.
Nie jestem stricte początkująca, od kilku lat troszkę sobie szyję na rodziców obecnie 32letnim Łuczniku 884.
Uszyłam przez ten czas trochę dziecięcych przytulnek, kocyków itp. czy jakichś kuchennych rękawic dla rodziny.
W związku z tym, że Łucznik nie działa dobrze w 100% a kolejne serwisy pochłaniają środki, za które mogłabym sobie już zakupić nową maszynę oraz tym, że chciałabym spróbować swoich sił w szyciu ubrań zapragnęłam zakupić nową maszynę ze ściegiem owerlokowym. Czytając tu na forum widziałam kilka postów, z opinią że ścieg owerlokowy nie umywa się do owerloka i nie wiele zmienia w porównaniu z szyciem zygzakiem (którego właśnie miałam dosyć, zawsze najpierw ściegiem prostym, potem zygzakiem drugi raz to samo, żeby się nie strzępiło).
Myślałam o maszynie Janome 415 albo Singer 4423, ale teraz po przestudiowaniu forum mam wątpliwość czy do "zwykłego szycia" nie pozostać przy Łuczniku (problem pozostaje z jego wiekiem i niestety zawodnością), a do celów ubraniowych zakupić owerloka.
Budzet jaki mam to ok 800-1000 zł. Ewentualnie zastanawiam się nad zakupieniem teraz nowej maszyny, a może spróbować upolować "lidlowego" owerloka, który chyba trafia się w dobrych cenach, ewentualnie poszukać gdzieś od kogoś kto się chce go pozbyć.
Avatar użytkownika
Świeżynek
Witam wszystkich, to mój pierwszy post na forum związany z poszukiwaniem nowej maszyny.
Nie jestem stricte początkująca, od kilku lat troszkę sobie szyję na rodziców obecnie 32letnim Łuczniku 884.
Uszyłam przez ten czas trochę dziecięcych przytulnek, kocyków itp. czy jakichś kuchennych rękawic dla rodziny.
W związku z tym, że Łucznik nie działa dobrze w 100% a kolejne serwisy pochłaniają środki, za które mogłabym sobie już zakupić nową maszynę oraz tym, że chciałabym spróbować swoich sił w szyciu ubrań zapragnęłam zakupić nową maszynę ze ściegiem owerlokowym. Czytając tu na forum widziałam kilka postów, z opinią że ścieg owerlokowy nie umywa się do owerloka i nie wiele zmienia w porównaniu z szyciem zygzakiem (którego właśnie miałam dosyć, zawsze najpierw ściegiem prostym, potem zygzakiem drugi raz to samo, żeby się nie strzępiło).
Myślałam o maszynie Janome 415 albo Singer 4423, ale teraz po przestudiowaniu forum mam wątpliwość czy do "zwykłego szycia" nie pozostać przy Łuczniku (problem pozostaje z jego wiekiem i niestety zawodnością), a do celów ubraniowych zakupić owerloka.
Budzet jaki mam to ok 800-1000 zł. Ewentualnie zastanawiam się nad zakupieniem teraz nowej maszyny, a może spróbować upolować "lidlowego" owerloka, który chyba trafia się w dobrych cenach, ewentualnie poszukać gdzieś od kogoś kto się chce go pozbyć.
Avatar użytkownika
Świeżynek
Witam wszystkich, to mój pierwszy post na forum związany z poszukiwaniem nowej maszyny.
Nie jestem stricte początkująca, od kilku lat troszkę sobie szyję na rodziców obecnie 32letnim Łuczniku 884.
Uszyłam przez ten czas trochę dziecięcych przytulnek, kocyków itp. czy jakichś kuchennych rękawic dla rodziny.
W związku z tym, że Łucznik nie działa dobrze w 100% a kolejne serwisy pochłaniają środki, za które mogłabym sobie już zakupić nową maszynę oraz tym, że chciałabym spróbować swoich sił w szyciu ubrań zapragnęłam zakupić nową maszynę ze ściegiem owerlokowym. Czytając tu na forum widziałam kilka postów, z opinią że ścieg owerlokowy nie umywa się do owerloka i nie wiele zmienia w porównaniu z szyciem zygzakiem (którego właśnie miałam dosyć, zawsze najpierw ściegiem prostym, potem zygzakiem drugi raz to samo, żeby się nie strzępiło).
Myślałam o maszynie Janome 415 albo Singer 4423, ale teraz po przestudiowaniu forum mam wątpliwość czy do "zwykłego szycia" nie pozostać przy Łuczniku (problem pozostaje z jego wiekiem i niestety zawodnością), a do celów ubraniowych zakupić owerloka.
Budzet jaki mam to ok 800-1000 zł. Ewentualnie zastanawiam się nad zakupieniem teraz nowej maszyny, a może spróbować upolować "lidlowego" owerloka, który chyba trafia się w dobrych cenach, ewentualnie poszukać gdzieś od kogoś kto się chce go pozbyć.
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Rozumiem Twoje dylematy.
Chyba kupiłabym maszynę, prawdopodobnie Singera, ale czy akurat siłacza "brzydala" - nie wiem, zależy od indywidualnych potrzeb. I poczekałabym na overlocka Singera w Lidlu, bo ma świetną cenę.

Kilka lat temu kupiłam własnie tam mojego overlocka i czasem, gdy długo na nim nic nie robię, zastanawiam się, czy był to potrzebny i przemyślany zakup, ale jak tylko z niego ponownie korzystam, to nie żałuję. Bez niego spokojnie można żyć i szyć, podstawą jednak jest dobra, niewkurzająca maszyna. Więc: najpierw przemyślany zakup maszyny, potem następny krok.
Avatar użytkownika
Świeżynek
Cześć. Od razu na wstępie przepraszam za poziom mojej ignorancji, długość i chaotyczność wypowiedzi.
Chcę kupić maszynę do szycia w prezencie dla Żony. Niestety minusem jest to, że budżet mam śmiesznie mały (max 450 zł). Żona jest totalnie początkująca i prawie nie miała styczności z szyciem. Lecz non stop narzeka, że "qrczę jaka fajna bluzka, ale trzeba by ją przeszyć..." Więc podejrzewam, że sprzęt będzie służył wyłącznie do okazjonalnych przeróbek.
Od tygodnia skaczę po Internecie szukając okazji i opinii. I mnożą mi się pytania i wątpliwości. Oczywiście w tym przedziale cenowym królują Łuczniki, i Arki, podstawowy model Singera i jakieś NoName'y.
Więc pytam:
Czy mi się zdaje, czy te Łuczniki w przedziale 350 zł - 450 zł różnią się tylko imieniem w nazwie i designem obudowy, a poza tym to klony o tych samych parametrach?
Czy warto zainteresować się Arką Radom 888, bo w 2 sklepach mi ją polecali?
Czy ten tani Singer Tradition 2282 jest wart uwagi, bo to Singer..?
Czy najtańszy model Janome (Juno) będzie jakoś znacząco lepszy od tych Łuczników?
Możliwe, że część moich wątpliwości zostało już rozwiane na poprzednich stronach tego wątku, ale na Boga - jest ich 287! ;)
Proszę o ratunek.
Avatar użytkownika
Administrator
Za takie pieniążki to albo rozglądnęłabym się albo za czymś używanym (ale trzeba mieć farta aby akurat na już trafić coś godnego uwagi) albo kupiłam Silver Cresta z Lidla, który nie dość, że nowy to jeszcze ma wszystkie podstawowe funkcje i 2 letnią gwarancję w razie co ;)
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane, dzianiny, pasmanteria :) DBUQBP - zakupy tańsze o 10%

* Susanna szyje - mój blog :)

Avatar użytkownika
Świeżynek
Zgadzam się z Susanną - w Lidlu też nie robią nigdy problemu, w przypadku zwrotu - to na wypadek jakby się żonie maszyna nie spodobała.
A od siebie dodam, że mam Łucznika Natalię (to już z linii tych współczesnych klonów :)). Kupiłam chyba 10 lat temu i nie polecam. Pierwszy próbny ścieg skończył się złamaniem igły i akcją "śrubokręt w ruch". Jakoś daje się na niej szyć, ale bardzo często plącze nici (chwytacz wahadłowy, to zdecydowanie nie mój typ) i nadal łamie/wykrzywia/tępi igły w najmniej spodziewanych miejscach. O skróceniu jeansów lepiej zapomnieć.
Nie zaprzyjaźniłyśmy się z Natalią (a tym samym ze współczesnymi Łucznikami) i teraz rozglądam się za czymś porządnym - tyle że założyłam większy budżet :)
Avatar użytkownika
Świeżynek
Za takie pieniążki to albo rozglądnęłabym się albo za czymś używanym (ale trzeba mieć farta aby akurat na już trafić coś godnego uwagi) albo kupiłam Silver Cresta z Lidla, który nie dość, że nowy to jeszcze ma wszystkie podstawowe funkcje i 2 letnią gwarancję w razie co ;)
Niestety, to ma być prezent urodzinowy, więc ma błyszczeć nowością i śmierdzieć świeżym plastikiem ;) Jeśli okaże się, że za jakiś czas Żona złapie bakcyla, to z pewnością zacznie się rozglądać za jakimś poważniejszym sprzętem - być może używanym. Póki co musi być nówka.
O SilverCrest krąży wiele pozytywnych opinii, co mnie dość mocno dziwi. Marki własne produkowane dla dyskontów przez firmy zewnętrzne sygnowane są na ogół nazwą producenta, gdzieś drobnym maczkiem na opakowaniu. Wiemy wtedy, że jogurt z Biedry to tak naprawdę Bakoma.
W przypadku SilverCrest nie dokopałem się do informacji - która firma wyprodukowała to urządzenie. Normalnie to dyskwalifikuje markę w moich oczach. Jednak te wszystkie pochlebne opinie... No właśnie.
Drugim problemem jest czas. Mam półtora miesiąca. A nie mam pojęcia czy w tym okresie Maszyna pojawi się w Lidlu. (Czy to jest jakiś konkretny model, czy pojawiają się różne?)

Wybaczcie, że powtórzę pytanie, ale co myślicie o Arce Radom 888? Jest podejrzanie tania, ale w 2 sklepach usłyszałem coś w stylu: "Bierz pan, ludzie kupują, w środku metalowa, a w razie co serwis na miejscu. Żona będzie zadowolona."

A od siebie dodam, że mam Łucznika Natalię (to już z linii tych współczesnych klonów :)). Kupiłam chyba 10 lat temu i nie polecam. Pierwszy próbny ścieg skończył się złamaniem igły i akcją "śrubokręt w ruch". Jakoś daje się na niej szyć, ale bardzo często plącze nici (chwytacz wahadłowy, to zdecydowanie nie mój typ) i nadal łamie/wykrzywia/tępi igły w najmniej spodziewanych miejscach. O skróceniu jeansów lepiej zapomnieć.
Nie zaprzyjaźniłyśmy się z Natalią (a tym samym ze współczesnymi Łucznikami) i teraz rozglądam się za czymś porządnym - tyle że założyłam większy budżet :)


Niestety w moim przedziale cenowym wszystkie maszyny mają chwytacz wahadłowy.
Staram się wykluczyć z moich poszukiwań Łuczniki o ślicznych imionach, jednak natykam się na nie wszędzie. A poza Mileną, Zofią i koleżankami, które zawitały do Radomia z Państwa Środka, wybór ogranicza się do Arki, Janome Juno, dwóch najbardziej podstawowych Singerów i SilverCresta, którego na razie w ofercie nie ma :(
I coś z tego muszę wybrać.




--- Ostatnio edytowane 2020-02-12 09:44:31 przez skrzat ---

--- Ostatnio edytowane 2020-02-12 09:46:01 przez skrzat ---

290 stron: « < 284 285 286 287 288 289 290 >

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.