Wersja do druku

153 strony: « < 7 8 9 10 11 12 13 > »

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Zgadzam sie z Małgosią,za mało czasopism z naszej dziedziny jest na naszym rynku.Ale co zrobić?Ogladałam na Allegro czasopisma z wykrojami czeskie i rosyjskie,ale co z tego jak nie wiem co jest w srodku.:)
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
co do czasopism kulinarnych, ogrodniczych czy zawierających porady medyczne - jest ich tak wiele, ponieważ prawie całe społeczeństwo czuje się po części: kucharzem (gotować jakoś prawie każdy umie, bo codziennie jest się głodnym) , ogrodnikiem, ponieważ prawie każdy ma choć jedną doniczkę z roślinką w środku, nie wspominając, że prawie każdy mógłby leczyć się sam...:p

a szycie stwarza trudności...
już nie każdy przyszyje urwany guzik, nie każdy przyszyje oberwany zakład w spodniach czy spódnicy, nie wspominając o wszyciu suwaka w spodnie
więc jakby nie patrzeć, umiejętność szycia posiada elita ;)


reasumując: wydawnictwa liczą na zyski ze sprzedaży nakładu, więcej osób kupi kolorowy poradnik o szkodnikach i chorobach roślinek, który wiele nie wnosi, ale np zdjęcia są ładne i kolorowe,

szyjących czynnie, jak my jest o wiele mniej; stąd mniej liczny target, mniejsze zyski
Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Ja już mam nową "Burdę"
;)
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
Ja muszę dość długo poczekać - przychodzi tu z opóźnieniem /bo tu szyje jeszcze mniej ludzi, niż w Polsce/, a poza tym - wybieram się na urlop. Ale przejrzę sobie egzemplarz elektroniczny.

Ania
________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

Avatar użytkownika
Administrator
Generalnie Burda ma monopol, jest najpopularniejszym pismem krawieckim i mimo niezrozumiałych opisów - kupuje się :D

Mam najnowszy numer, podobają mi się żakieciki w stylu retro. Spódniczka o której pisała Pajesia jest naprawdę ciekawa ale chyba to nie mój styl :D Niemniej podoba mi się ten numer, wybrałabym kila ciuszków :]
________________________________________________________
* eTasiemka.net - tkaniny bawełniane i pasmanteria :) GTMWYF - z kodem rabatowym zakupy tańsze o 10%

* Susanna szyje - mój blog :)

Avatar użytkownika
Stara Gwardia
Generalnie Burda ma monopol, jest najpopularniejszym pismem krawieckim i mimo niezrozumiałych opisów - kupuje się :D

Mam najnowszy numer, podobają mi się żakieciki w stylu retro. Spódniczka o której pisała Pajesia jest naprawdę ciekawa ale chyba to nie mój styl :D Niemniej podoba mi się ten numer, wybrałabym kila ciuszków :]
Burda ma monopol na wydawnictwa krawieckie?Pierwsze słyszę.Czyli nic innego nie może wyjść w tym temacie?

Burda się sprzedaje mimo wielu niezrozumiałych opisów.Czyli wskazówka,że jest zapotrzebowanie na takie pisma.Ciekawa jestem w jakim wysokim nakładzie wychodzi.Dawno w książkach i czasopismach nakład był zamieszczany.Teraz tego nie ma.Dlaczego?

Burda nie ma konkurencji.Nie musi dbać o klientów.Ciekawa jestem co by bylo gdyby się coś innego podobnego pokazało.

Skończmy z czasopismami.
Zbadajmy podręczniki krawieckie.

CO JEST W TYM TEMACIE?PROSZĘ ,PROSZĘ O INFORMACJE.

Pozdrawiam.


--- Ostatnio edytowane 2010-09-27 16:14:14 przez malgosia ---
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
co do czasopism kulinarnych, ogrodniczych czy zawierających porady medyczne - jest ich tak wiele, ponieważ prawie całe społeczeństwo czuje się po części: kucharzem (gotować jakoś prawie każdy umie, bo codziennie jest się głodnym) , ogrodnikiem, ponieważ prawie każdy ma choć jedną doniczkę z roślinką w środku, nie wspominając, że prawie każdy mógłby leczyć się sam...:p
No i prawie każdy ma chociaż jednego ciucha w szafie,który wymaga jakiejś korekty.Nie sądzę aby wszyscy potrzebowali jeść,leczyć się itp a ubierać nie.Iubiór jest gdzieś na końcowym miejscu.
Mogłabym ten temat bardzo rozwinąć.Każdy może mieć swoją opinię.

a szycie stwarza trudności...
już nie każdy przyszyje urwany guzik, nie każdy przyszyje oberwany zakład w spodniach czy spódnicy, nie wspominając o wszyciu suwaka w spodnie

Bo nie ma się skąd dowiedzieć jak się to robi.Dawno w szkołach tego uczono na zajęciach technicznych.Nawet chłopcy się uczyli tych umiejętności.


więc jakby nie patrzeć, umiejętność szycia posiada elita ;)

Oby ta "elita" całkiem nie wymarła.
Dawno prawie w każdym domu była maszyna do szycie i każda kobieta proste rzeczy szyła sama.Pościel ,fartuszki itp.
Były taki instytucje "Dobra Pani"(może ktoś pamięta).Uczyły nie tylko gotować ,ogrodnictwa,ale i szycia też.I to były jedne z bardziej uczęszczanych kursów.

reasumując: wydawnictwa liczą na zyski ze sprzedaży nakładu, więcej osób kupi kolorowy poradnik o szkodnikach i chorobach roślinek, który wiele nie wnosi, ale np zdjęcia są ładne i kolorowe,


reasumując:Nie zgadzam się z tym.
Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze.
Czy przeprowadziłaś sądaż ,że więcej osób kupi czasopismo kolorowe o kwiatkach niż czasopismo o ciuchach?
Mam inne zdanie i chciałabym się mylić.Ja więcej sklepów widzę z ubiorami niż z kwiatkami.Jest to chyba też jakąś wskazówką.


szyjących czynnie, jak my jest o wiele mniej; stąd mniej liczny target, mniejsze zyski

Czyżby czasopisma według Ciebie kupowali tylko sami profesjonaliści?Przecież sama sobie zprzeczasz pisząc,że czasopisma o kwiatkach kupują wszyscy bo są kolorowe.

Dziwne te Twoje pojęcia.



Avatar użytkownika
Stały Bywalec
Dawniej wydawano czasopisma z wykrojami jak "Pramo", "Bea", "Alicja" itp., ale po latach 90-tych się nie sprzedawały i splajtowały:(, więc teraz pozostała tylko "Burda"


--- Ostatnio edytowane 2010-09-27 18:48:14 przez howtobeyourowndressmaker? ---
________________________________________________________
Avatar użytkownika
Stara Gwardia
co do czasopism kulinarnych, ogrodniczych czy zawierających porady medyczne - jest ich tak wiele, ponieważ prawie całe społeczeństwo czuje się po części: kucharzem (gotować jakoś prawie każdy umie, bo codziennie jest się głodnym) , ogrodnikiem, ponieważ prawie każdy ma choć jedną doniczkę z roślinką w środku, nie wspominając, że prawie każdy mógłby leczyć się sam...:p
No i prawie każdy ma chociaż jednego ciucha w szafie,który wymaga jakiejś korekty.Nie sądzę aby wszyscy potrzebowali jeść,leczyć się itp a ubierać nie.I ubiór jest gdzieś na końcowym miejscu.
Mogłabym ten temat bardzo rozwinąć.Każdy może mieć swoją opinię.


owszem, każdy może mieć swoją opinię. Mam wiele koleżanek, niewiele młodszych ode mnie, które wyrzucają rzeczy, bo np odpruł się zakład, zepsuł suwak, czy oderwał guzik. nie mają po drodze do poprawek krawieckich, więc... łatwiej kupić coś nowego niż naprawić to stare

a szycie stwarza trudności...
już nie każdy przyszyje urwany guzik, nie każdy przyszyje oberwany zakład w spodniach czy spódnicy, nie wspominając o wszyciu suwaka w spodnie

Bo nie ma się skąd dowiedzieć jak się to robi.Dawno w szkołach tego uczono na zajęciach technicznych.Nawet chłopcy się uczyli tych umiejętności.

tak, w mojej szkole tak było (30 lat tamu). ale już w zbiorczej szkole gminnej - nie - bo była lepiej wyposażona.

więc jakby nie patrzeć, umiejętność szycia posiada elita ;)

Oby ta "elita" całkiem nie wymarła.
Dawno prawie w każdym domu była maszyna do szycie i każda kobieta proste rzeczy szyła sama.Pościel ,fartuszki itp.
Były taki instytucje "Dobra Pani"(może ktoś pamięta).Uczyły nie tylko gotować ,ogrodnictwa,ale i szycia też.I to były jedne z bardziej uczęszczanych kursów.

pamiętam Dobrą Panią, kółka Gospodyń wiejskich też.
Mamy Monkę, Susannę, więc jestem dobrej myśli,że elita nie wymrze zbyt szybko ;)

reasumując: wydawnictwa liczą na zyski ze sprzedaży nakładu, więcej osób kupi kolorowy poradnik o szkodnikach i chorobach roślinek, który wiele nie wnosi, ale np zdjęcia są ładne i kolorowe,


reasumując:Nie zgadzam się z tym.
Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze.
Czy przeprowadziłaś sądaż ,że więcej osób kupi czasopismo kolorowe o kwiatkach niż czasopismo o ciuchach?
Mam inne zdanie i chciałabym się mylić.Ja więcej sklepów widzę z ubiorami niż z kwiatkami.Jest to chyba też jakąś wskazówką.

tak się składa, że uczyłam się o tym w szkole. i na SGGW i na SGH. pisma o kwiatkach i gotowaniu są śliczne, kolorowe, skierowane do większej ilości odbiorców. więcej osób ma doniczkę w mieszkaniu niż maszynę do szycia, jak sama, Małgosiu, zauważyłaś. Łatwiej kupić coś nowego z ubrania, pelargonie raz w roku, wiosną do skrzynek na balkon

szyjących czynnie, jak my jest o wiele mniej; stąd mniej liczny target, mniejsze zyski

Czyżby czasopisma według Ciebie kupowali tylko sami profesjonaliści?Przecież sama sobie zprzeczasz pisząc,że czasopisma o kwiatkach kupują wszyscy bo są kolorowe.

Dziwne te Twoje pojęcia.



nie, nie zaprzeczam sobie. nie jestem zawodową krawcową, jak Ty (a kupuję Burdę), jestem ogrodnikiem (kiedyś kupowałam czasopisma branżowe, ale nie te kolorowe, bo wiem więcej niż tamci ludzie, co piszą w nich artykuły) i mam pojęcie o zarządzaniu i wyciąganiu zysków z przedsięwzięć finansowych.





Avatar użytkownika
Mistrzyni Krawiectwa
No i prawie każdy ma chociaż jednego ciucha w szafie,który wymaga jakiejś korekty.
No tak, ale szycie wydaje się być sztuką "niepoprawialną" - ludzie boją się poprawić coś sami, bo boją się zepsuć rzecz do końca. Gotowe ciuchy są na tyle drogie, że wolą zapłacić 10-20-30 zł niż dłubać przy ciuchu sami, a potem go wyrzucić.

Oby ta "elita" całkiem nie wymarła.


Obawiam się, że tendencja jest właśnie w kierunku wymierania. Kilka moich koleżanek coś tam kiedyś szyło - a już od lat tego nie robią i prawdopodobnie nie siądą już do maszyny po coś więcej niż skrócenie spodni.

Dawno prawie w każdym domu była maszyna do szycie i każda kobieta proste rzeczy szyła sama.Pościel ,fartuszki itp.


W dużej mierze dlatego, że trudno było kupić coś gotowego. Poza tym - kiedyś ludzie lubili oszczędzić parę groszy tu i tam - teraz króluje powiedzenie, że tanie mięso psy jedzą i za dobrą jakość trzeba dobrze zapłacić /wyprali nam mózg reklamami?/. Niektórzy uważają, że dłubie się samemu /szyje, robi na drutach itp./ - bo nie ma się pieniędzy na kupno gotowego. No i ceny surowców - materiałów i włóczek - stają się powoli horrendalne. Nie opłaca się brać drutów i igły do ręki.

Były taki instytucje "Dobra Pani"(może ktoś pamięta).


"Praktyczna Pani".

Cóż, widocznie panie dziś wolą zgrywać bogate niż praktyczne i kupować gotową masówkę niż starać się być oryginalną.

O, właśnie - chyba potrzeba oryginalności, odrębności jest tym, co zanika.

Popatrzcie, ile atakuje nas z każdej strony zawołań: musisz to mieć; naśladuj styl celebrytek. Ile jest czasopism, które wskazują co i gdzie kupić. Z cenami i adresami sklepów. KUP i NOŚ - udawaj kogoś innego, liźnij bogactwa i kupuj na tyle, na ile cię stać. Nie - szukaj własnego stylu. Na dobrą sprawę - w kolorowych czasopismach giną pomału zdjęcia z tego, co w modzie jest najważniejsze - pokazów haute couture. Stylizacji przerysowanych, nie do noszenia, wydziwionych - ale za to pokazujących - ba, pchających nam w oczy, co będzie się działo w modzie w najbliższym czasie. Sto razy wolałam haute couture - "wyższe krawiectwo"niż pokazy pret-a'-porter - tego, co już gotowe, przystosowane do noszenia.

Cóż - pokazy haute couture nie nabijają kasy tak dobrze, jak masówka, a kosztują dużo więcej.

Czy przeprowadziłaś sądaż ,że więcej osób kupi czasopismo kolorowe o kwiatkach niż czasopismo o ciuchach?


No, niestety, tak jest. Kwiatki mają to do siebie, że nie są tak kosztowne jak ciuchy. Podlewanie nie wymaga tyle zachodu, co uszycie zwykłej spódnicy. Gdy kwiatek uschnie lub zjedzą go szkodniki - nie ma bólu. I nie ma wstydu, choćby wobec samej siebie, że się nie podołało i skrojona lub sknocona spódnica leży w kącie.

Takie trendy dotyczą nie tylko pań zresztą. Kiedyś każdy mężczyzna - mąż i ojciec - umiał dorobić klucz, naprawić samochód, odmalować mieszkanie, przepchać zlew. Dziś często nawet nie wie, gdzie szukać numeru telefonu do fachowca.

Czy to lenistwo, czy coraz wyżej posunięta specjalizacja? Czy panowie nie mają czasu nauczyć się takich rzeczy, czy im się nie chce?

Chyba raczej lenistwo i brak wzorców /chociaż podręczników "zrób to sam" jest mnóstwo/. W epoce jednego programu telewizyjnego nadającego od siedemnastej do dwudziestej drugiej, bez komputerów, internetu i telefonów komórkowych, miało się więcej czasu do dyspozycji i wręcz chciało się go zagospodarować. Dziś go niby każdemu brakuje, ale tak naprawdę to ile go samu marnujemy?...

A wystarczy tylko chcieć... Mogę się pochwalić własnym mężem? Wyszedł z domu, w którym do wszystkiego wołało się fachowca i za każdą naprawę płaciło. Przy moim tacie - nie tyle ucząc się od niego techniki, co odwagi, by spróbować - odkrył w sobie talenty. Malowanie, tapetowanie, odpowietrzenie kaloryferów, ba - zrobienie mebli do kuchni - tym się może pochwalić dziś. I oczy mu się świecą do kolejnych wyrzynarek, śrubokrętów i innych takich w sklepach.

Ania




________________________________________________________
Arkę zbudowali amatorzy - Titanica zawodowcy.

http://uczeremchypl.shoper.pl/

http://szycie-z-czeremcha.blogspot.com/

153 strony: « < 7 8 9 10 11 12 13 > »

Zaloguj się aby napisać odpowiedź.